31 lipca 2014

Lipcowe (wielkie) podsumowanie


Mamy dzisiaj ostatni dzień lipca. Połowa wakacji za mną, a właśnie dziś odniosłam wrażenie, że wcale tak wiele nie zrobiłam w te wakacje. Postanowiłam, że będę żyć jeszcze bardziej intensywnie niż do tej pory? Czy mi się to uda? Nie wiem, ale zobaczymy. 
Teraz zapraszam na podsumowanie tego miesiąca... 

 Wielkie podsumowanie miesiąca!



1. Projekt oczyszczanie kosmetyczki - jak na razie idzie całkiem nieźle. Zdenkowałam już: puder Bell, dwa lakiery do paznokci, peeling do twarzy, peeling do ciała. Może nie jest to dużo, ale jednak. teraz będę mogła wyciągnąć moje małe zapasy. Czyli kolejne opakowanie peelingu do twarzy (dokładnie taki jak miałam) i nowy peeling do ciała (z Paryża wyruszam na Hawaje). 



2. Oczywiście do tego dochodzą nowości w mojej kosmetyczce, czyli ten peeling do twarzy, o którym pisałam, puder BeBeauty i krem do twarzy - morelowy, dostałam jeszcze balsam do ciała (z Niemiec). Można powiedzieć, że jest to element wymiany kosmetyczki, bo mam nowe produkty, których używam prawie na co dzień. Myślę, że projekt oczyszczania kosmetyczki przyniesie efekty, bo nowości wcale nie mam tak wiele, a nawet jeśli, to wiem, że nie będą leżeć kilka lat, tylko się dość szybko zużyją - jak ich poprzednicy. Zapomniałam napisać, że mam jeszcze maseczkę, ale tylko jednorazową, więc nie zagraca mi kosmetyczki. Pełnowymiarową kupię dopiero wtedy, gry projekt będzie dobiegał końca :)


3. Poznałam urok lata. Jestem caaaaaałaaaa pogryziona. Cała. Calutka. W każdym możliwym miejscu. A był to tylko jeden spacer po lesie! Więcej tam nie idę. 

4. Jednym z wakacyjnych wyzwań było pozbycie się wszelakich plam z twarzy (krosty, pryszcze i tym podobne) i mogę powiedzieć, że oprócz niewielkich, starych blizn, nie mam chyba nic niepokojącego na twarzy. Zajęło mi to 3 miesiące, ale warto było. Tak wiem, pisałam, że było to WAKACYJNE postanowienie, ale zaczęłam je długo wcześniej, chciałam tylko w wakacje doprowadzić je do takiego efektu, z którego byłabym zadowolona. 

5. Przez cały miesiąc przeczytałam 6 książek z tego przez ostatni tydzień całe trzy, a dzisiaj skończyłam kolejną. Były to: 
Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić; Tatusiu, proszę, nie; Skrzywdzona; Zhańbiona; i dwie inne, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć jakie :/  jeszcze Sprzedana, ale ta ostatnia jakoś wpadła mi z głowy.

6. Organizacja. Hmm.. Przez te, trochę ponad, cztery tygodnie udało mi się uporządkować rzeczy na biurku, przez co, w końcu!, się na nim mieszczę. 
Zrobiłam sobie też listę pomysłów na bloga, z której i tak sporadycznie mogę korzystać, bo przeważnie temat nie pasuje do dnia. 
Mam też listę rzeczy, które... mam, kończą się i brak ich. W ten sposób o wiele łatwiej jest mi zapanować nad projektem oczyszczania kosmetyczki. Widzę, który lakier się kończy, przez co mogę go od razu zużyć. Tak jest o wiele łatwiej. 
Dopisałam także pomysły na tygodnie, czyli np. szukanie porad kosmetycznych w tym tygodniu. A także kilka na październik i na koniec roku. Dalej mam lukę w listopadzie i na początku grudnia, ale coś wymyślę.
Zrobiłam tabelkę, która opanowuje mój budżet. 
I opracowałam sobie system nagród za odpowiednie zrobienie mojej codziennej listy rzeczy do zrobienia. Jakkolwiek by to nie brzmiało. Pisałam o tym w poście Codzienna Rutyna. 

7. Postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu Nadiny z Bo ma być mrucznie. Więcej o wyzwaniu TU. Za 30 dni wrzucę tu zdjęcia z tego wyzwania. Ciekawe, czy mi się uda!

8. To chyba na tyle. A wam co udało się zrobić przez ten miesiąc? Proszę was, zacznijcie coś komentować :) 

2 komentarze: