27 lipca 2014

Niedziela z urodą - projekt: oczyszczanie kosmetyczki


Myślałam nad tym jakiś czas i doszłam do wniosku, że czas najwyższy coś zmienić. Mam cztery kosmetyczki (o tym później) i kilka rzeczy w łazience. To zbyt wiele. Dlatego właśnie postanowiłam całkowicie wymienić zawartość mojej "kosmetyczki". Projekt ten będzie trwał długo. Za chwilę opiszę, na czym dokładnie będzie polegał. 


Krok 1. 
Zrobić dokładną listę rzeczy. 
Tak więc zrobiłam ją. W Wordzie, bo nie chce mi się ciągle kreślić. Ma ona 5 kolumn: produkt, mam, kończy się, brak, chcę. 
Teraz najważniejsze: jeśli coś mam - nie kupuję nowego. Bo po co? Jeśli coś się kończy, a jest niezbędne (np. żel do kąpieli), ok, mogę kupić kolejny. Tak samo jest z tym, co się skończyło. ALE! Jeśli coś nie jest niezbędne (czytaj: mam trzy bezbarwne pomadki, skończyła się jedna) to nie kupuje kolejnej. Właśnie na tym polega odgracanie mojej kosmetyczki. Na razie skończyła mi się jedna pomadka, a druga jest w trakcie, peeling do ciała zaraz się kończy, i zużyłam cały puder. Jednak spokojnie mogę się obyć bez tego ostatniego. A pomadki mam jeszcze trzy. 

Dla ułatwienia pracy właśnie mam cztery kosmetyczki.
K1. Ma 4 małe komory. W każdej z nich mam coś innego, a żadna nie jest całkiem pełna. 
  • w 1. komorze mam wszystko, co do ust (aż za dużo!), czyli: krem tender care, pomadka lip spa, pomadka bell, pomadka Oriflame czerwona, pomadka Vipera różowa, błyszczyk Eveline,
  • w 2. komorze mam kosmetyki do oczu, czyli: trzy tusze do rzęs(!), kredka zielona i czarna, pudrowy tusz do kresek, eyeliner,
  • w 3. komorze mam podkład, puder i pędzel do niego (znaczy pudru nie ma, bo się jakieś trzy dni temu skończył),
  • w 4. komorze trzymam próbki perfum, które mi jeszcze zostały i szczotkę do włosów (jeszcze nie wiem, dlaczego, ale tam jest).
K2. Kuferek, jedna komora. Mam tam wszystko, co używam codziennie lub co nie mieści się gdzieś indziej, czyli: krem do ciała, do rąk i do stóp, płyn do kąpieli, przybornik do paznokci i takie tam. 

K3. Podobna do K2 tylko trochę mniejsza. Mam w niej wszystko, co jest "na zapas", czyli dwa balsamy (dostałam), krem do rąk (też dostałam), żel do kąpieli, peeling do ciała, jakieś mydełko i to chyba na tyle. Staram się zrobić tak, by była ona pusta, ale wiem, że to trochę potrwa. 

K4. Mniejsza od K3. Mam w niej to, co używam chyba najrzadziej: lakiery do paznokci, zmywacz i ciebie do oczu (nie wiem, po co mi ich tyle; wątpię, że kiedyś je wszystkie zużyję). 

ŁAZIENKA. Mam tam wszystko, czego użycie wiąże się z wodą lub wacikami kosmetycznymi, czyli: żel do kąpieli, peeling do twarzy i do ciała, odżywka do włosów, żel do mycia twarzy, mleczko oczyszczające. Spokojnie może to tam stać, wtedy łatwiej jest mi zapanować nad codzienną rutyną, którą chyba polubiłam. 

Krok 2. 
NAUCZYĆ SIĘ, ŻE NIE POTRZEBUJĘ KOLEJNEJ RZECZY TYKO DLATEGO, ŻE MI SIĘ PODOBA!
A jest to trudne, bo gdy widzę nowy katalog Oriflame, ale staram się powstrzymywać. 
Zauważyłam też pewną zależność. Otóż, jak mam czegoś dużo (czy nowe opakowanie), to przeważnie widzę, że dość szybko się zużywa, jednak gdy już się kończy, stoi taka resztka (oczywiście używana w tej samej częstotliwości) i może wytrzymać drugie tyle czasu. Nie wiem dlaczego tak jest, ale mi się to podoba. 

Muszę tylko się pozbyć (jak już pisałam) kosmetyczki, w której mam "na zapas", bo nie powinno być w niej tyle rzeczy. Ale mam nadzieję, że za trochę całkowicie pozbędę się niepotrzebnych rzeczy (zużywając je!). 

Krok 3. 
Najpierw zużywam to, co się kończy. 
Weźmy przykład z pomadkami: miałam 4. Używałam każdej raz na jakiś czas. Teraz używam pomadki codziennie rano (patrz tu). Wybrałam jedną, tą której było najmniej. Skończyła mi się kilka dni po powrocie do domu z wyjazdu w góry. Wtedy zaczęłam kolejną (też zużytą już mniej więcej do połowy) i widzę, że jeszcze ze dwa tygodnie i jej nie będzie. W tym tempie kiedyś naprawdę pozbędę się nadmiaru kosmetyków. 

Krok 4. 
Lista rzeczy, które kupię, gdy:
1. uzbieram na to pieniądze,
2. będę już ich potrzebować,
3. odgracę kosmetyczkę. 

Myślę, że trochę kasy będzie trzeba na nowe kosmetyki, ale postanowiłam, że zakupię wszystko razem, np. w lutym. Wtedy, gdy coś skończy mi się np. pod koniec grudnia i dam radę przeżyć bez tego kolejny miesiąc, to oznacza, że nie jest to aż tak niezbędne. Wtedy może moja lista się pomniejszy, a w kosmetyczce będę miała tylko najpotrzebniejsze rzeczy. 

Na razie lista wygląda tak:
-korektor w sztyfcie (dwukolorowy),
-żel oczyszczająco złuszczający,
-krem przeciw rozstępom (niestety je mam),
-żel do golenia (w końcu przestanę do podkradać tacie),
-tonik do twarzy,
-złuszczająca maseczka (albo jakaś inna, dzięki której moja cera nie będzie taka tłusta),
-zestaw do brwi,
-tusz do kresek,
-puder matte control,
-kredka do ust (nie wiem jeszcze w jakim kolorze, ale będzie to raczej uniwersalny).

Dojdzie do tego oczywiście jeszcze to, co mi się skończy gdzieś po drodze, jak np. odżywka do włosów,  czy mleczko oczyszczające. 

Te niezbędne rzeczy dokupuję od razu :)


A jak tam wasze kosmetyczki? 










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz