10 sierpnia 2014

Niedziela z urodą: kredki, eyelinery i te inne

Chyba każda kobieta ma gdzieś kredkę do oczu lub cokolwiek do niej podobnego. Narysowanie kreski to czasem wyzwanie. Ale wszystko zależy od tego, czym się rysuje. Mam w zapasie pięć różnych kosmetyków do oczu, że tak to nazwę. 






1. Czarna kredka Very Me Kajal od Oriflame. 


    Kredka jest dość miękka, bardzo dobrze się, rozmazuje tworząc efekt przydymionego oka. Jednak przy tym traci trochę koloru i zamiast czarnej, zostaje ciemno szara. Kolor przed rozmazaniem jest dość wyraźny, taka głęboka czerń ;) Ciężko malować nią precyzyjnie, bo jest dość gruba, ale zbyt miękka, by ją zatemperować. Łatwo się ją zmywa. Cenowo mieści się chyba w kategorii "tanie". W katalogu, w którym ją kupiłam, kosztowała 14,9 zł. I przeważnie w takiej cenie jest dostępna. Dam jej 3/5.
    

2. Czarna, brokatowa kredka Sparkle in Paris od Oriflame.


    Mniej miękka niż poprzednia, jednak bardziej precyzyjna ze względu na to, że jest to zwykła kredka. Łatwo się ją temperuje. Nie ma sensu jej rozmazywać, bo przenosi się w inne miejsca sam brokat, a  kredka prawie w całości zostaje na miejscu. Jest to chyba najgorsza kredka pod względem zmywania jej. Nie znoszę tego, gdy kredka cała się zmyje, ale brokat jeszcze jest! Naprawdę, ciężko się tego pozbyć. W promocji można ją złapać za niecałe 10 zł. dam jej 4/5, mimo tego zmywania. 

3. Zielona kredka PRECISION Bell. 


    Cieniutka, wykręcana kredka. Kolor nr 04 to taka bardziej morska zieleń, ale mnie się bardzo podoba, mimo, że nie jest to typowy kolor. Da się nią malować cienkie, grube, powywijane kreski. W zależności od tego, co kto lubi. Nie temperuje się jej. Lekko się rozmazuje. Łatwo zmywa. Minusem jest to, że by kreska była wyraźna, trzeba ją poprawić drugi raz. Kolor za pierwszym raz, o ile nie ciśnie się z całej siły, jest wyraźny, ale niestety niewystarczająco. Kupiłam ją za około 10 zł. Już nawet nie pamiętam. Dam jej 4/5. 

4. Czarny eyeliner Very Me od Oriflame.


   Ma cienki pędzelek, którym dość trudno mi się posługuje. Wolałabym grubszy. Aczkolwiek, jeszcze trochę i się nauczę dobrze nim malować. Ma bardzo wyraźny czarny kolor. Da się nim narysować zarówno cienkie, jak i grube kreski. Łatwo się go zmywa. Niestety, wystarczy się zapomnieć i potrzeć oko palcem - kolor zniknie, nie cały, ale większość. Kosztował chyba(!) 11,9 zł. Ale nie pamiętam. Dam mu 4/5, -1 za pędzelek.

5. Soft diffuse, pudrowy tusz do kresek od Oriflame. 


    Gruba gąbeczka całkowicie uniemożliwia wykonywanie manewrów. Przy malowaniu osypuje się na policzki. Naprawdę nie mogę go zrozumieć: ma wyraźny, ciemnoszary kolor; bardzo trudno go zmyć (szoruj i trzyj czym popadnie), ale gdy ma się go kilka godzin na powiece, sam znika. Jaki jest tego sens??? Nie wiem, ile kosztuje bo: a. wygrałam go, b. nie kupiłabym go. Dam mu 2/5, za kolor i gąbeczkę, którą do się malować świetne, grube krechy +2. 


A tu macie jak rysuje :) tylko na ręce a na powiece to co innego :) Są ułożone kolejno, jak w poście. 

Ps. naprawdę nie chciałam żadną kredką mocno rysować, żeby potem łatwiej zmyć. Na oku wychodzi mi to całkiem inaczej niż tu. 


Na razie marzę sobie (po projekcie z kosmetyczką) kupić Kredkę The ONE od Ori i dobry eyeliner ;) 

A wy co macie w kosmetyczkach? Piszcie w komentarzach. 









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz