15 sierpnia 2014

Post o niczym

Lubię takie dni. Gdy nie muszę się niczym przejmować. Gdy siedzę sobie i nic nie robię, bo mogę. Gdy nie ma mnie nawet w domu. Lubię, gdy stukam sobie palcami po klawiaturze, bo mój chłopak robi coś innego. Lubię, gdy tak siedzimy sobie razem, a jakby osobno, gdzieś w domu, który jednak nie jest nasz (tylko jego), a jednak tak się czuję. Szczerze, to nie wiem, o czym miałabym dzisiaj napisać, bo mam totalną pustkę w głowie. Zdarza się (choć mnie za często). Zauważyłam, że nawet jeśli mam napisaną listę pomysłów na bloga i tak nic mi do danego dnia nie pasuje. Widocznie moje pisanie musi być całkowicie spontaniczne. 


Pierwszy raz (od ponad pół roku) założyłam spodnie, a po chwili na dworze zrobiło się gorąco. Chyba nie mogę ich nosić. Więc przerzuciłam się na krótkie spodenki i chętnie bym w nich została do kolejnego lata. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że ostatnie dwa dni przesiedziałam przeziębiona. Tylko jak udało mi się tego dokonać w sierpniu? To pozostanie zagadką. 

Rano znów robiłam listę kosmetyków, które bym chciała. O tym napiszę w niedziele, jako iść to ona właśnie jest poświęcona kosmetykom. Zastanawiałam się też, jakby to było być kosmetyczką. I nie wiem, czy będę to jeszcze rozważać. Jakiś pomysł to jest, związany z tym co mnie interesuje, ale chyba nie będę z nim wiązać przyszłości. W sumie to sama nie wiem, co ja bym chciała w życiu robić. Ech...

Ooo.. Jeszcze mi się przypomniało, że dzisiaj będę gotować dla ośmiu osób. W porównaniu z Krośnicami i gotowaniem dla trzydziestu, to mało. Ale nie jestem do tego przyzwyczajona. Ciekawe, co z tego wyjdzie. 

Na dzisiaj skończę pisać, bo zaczynam blefować. Myślę, że jutro postaram się wymyślić coś bardziej porządnego niż pomieszanie z poplątaniem. 

I jeszcze jedna prośba. Komentujcie. Bo nie wiem, czy się wam podoba moje pisanie, czy nie. Napiszcie też, o czym byście chętnie poczytali, to może uda mi się zrobić coś w tym kierunku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz