20 sierpnia 2014

Wady i zalety wczesnego wstawania

Ludzie dzielą się na dwie grupy: tych, którzy lubią wstawać wcześnie i tych, którzy tego nie lubią. Ja chyba trafiłam już do grupy pierwszej. Mam wakacje, wstaję prawie codziennie około ósmej rano. Może to nie jest całkiem wczesna pora, ale nie śpię do dziesiątej czy dwunastej. Jakie są tego zalety? A wady? 


Największą zaletą dla mnie jest to, że mam o wieleee więcej czasu. Te dwie godziny, które bym straciła na spaniu (zwykle budziłam się około dziesiątej) mogę teraz wykorzystać chociażby na pisanie na tym blogu/czytanie/cokolwiek. Dzięki tym dwóm godzinom nie muszę się śpieszyć z niczym, mam czas na odpoczynek. Mogę też poświęcić więcej czasu na coś, co lubię robić. 

Rano mam więcej zapału do pracy niż po południu. Im wcześniej wstanę, tym więcej zrobię przed moim czasem  "nic mi się nie chce-nia". To bardzo ułatwia sprawę, bo dziś przed południem skończyłam robić większość rzeczy zaplanowanych na "rano" i "popołudnie". Udało mi się nawet przeczytać dwieście pięćdziesiąt stron książki. Kiedy? No właśnie, rano. 

Ciekawe byłoby wstawianie wcześniej przed szkołą. Byłby czas na odrobienie lekcji/poczytanie książki/rysowanie/ćwiczenia/coś innego. Jednakże biorąc pod uwagę fakt, że do szkoły będę musiała wstawać o szóstej rano, żeby spokojnie zdążyć na autobus, perspektywa wstawania jeszcze godzinę wcześniej nie jest wcale dobra. Chodziłabym zaspana cały dzień i nie byłabym wstanie zrobić czegokolwiek efektywnego. Dobra, wczesne wstawanie nie zawsze ma sens. 

Najważniejsze jest to, by nie wstawać od razu zbyt wcześnie. Weźmy sobie osobę, która śpi do dwunastej i nagle postanawia, że będzie wstawać o ósmej rano. Idzie spać o tej samej porze. Śpi o wiele mniej i chodzi ciągle niewyspana. Ja to robiłam stopniowo. Z dziesiątej na dziewiątą. Z dziewiątej na ósmą. Aż dziś wstałam po siódmej. Uwaga! Nie byłam WCALE zmęczona. Ani odrobinę. 

Jedyna wada, którą znalazłam, to fakt, że mając więcej czasu, łatwiej jest się znudzić. Szczególnie wtedy, gdy nie jest się osobą kreatywną, osobą, która nie ma planów na dzień, osobą, której jedynym zajęciem jest siedzenie przy komputerze. Ja na szczęście zawsze mam co robić. A jak nie? To zaraz znajdę sobie coś nowego. 

Na dzisiaj starczy, bo mnie książka wciągnęła. Więcej o niej będzie w podsumowaniu wakacyjnych wyzwań. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz