1 września 2014

Mam wiele pasji

Znacz to uczucie, gdy się nudzisz? Nie? Ja też nie. Jeśli tak jak ja, masz pasję (lub kilka) i ciągle czymś się zajmujesz, uwaga! ten wpis jest dla ciebie. Jestem urodzoną artystką - tak sądzę. Z tego powodu też zajmuję się rysunkiem, malarstwem, pisarstwem (mam nadzieję, że w końcu wyjdzie z tego dobra książka), czytaniem, rękodziełem, czyli tak zwanym Do It Yourself. Oprócz tego, bardzo lubię się uczyć, szczególnie języków obcych, ale o tym już pisałam. Ostatnio też pochłonął mnie blog i wciąż staram się pisać lepiej. Udaje mi się to? Zajmuję się też kosmetyką i makijażem (amatorsko, przeważnie ćwiczę to na sobie, a ostatnio na mamie). Jednak, jak to wszystko pogodzić ze szkołą?


Ile razy słyszałeś od nauczycieli: na lekcji się nie czyta!, albo: Przestań tam bazgrać, tylko zajmij się lekcją! Co z tego, że masz podzielną uwagę i naprawdę potrafisz robić dwie rzeczy na raz, skoro nauczyciel tego nie rozumie? Spróbuj mu też wytłumaczyć, że fizyka cię kompletnie nie interesuje, a studiować chcesz malarstwo na ASP. Wtedy ci powie: fizyka jest ważniejsza, bez niej sobie w życiu nie poradzisz! Może i jest w tym odrobinę racji, jeśli życie liczyć, do kolejnego testu lub wystawiania ocen końcoworocznych... Ale przecież ty już wiesz, co chcesz w życiu robić i dążysz do tego. Pokładasz w tym swoje siły, nadzieje, a potem przychodzi do ciebie taki Dorosły i mówi, że wcale nie masz racji i ważniejsza jest fizyka. Czasem przez to można naprawdę zrezygnować z marzeń...

Nie podaję tu dokładnie mojego przykładu (choć fizyki nie znoszę). Osobiście staram się godzić moje pasje z nauką, ale czasem po prostu się nie da. Kończę odrabiać lekcje, myślę sobie, że "w końcu mogę wyciągnąć pastele i rysować". Patrzę na zegarek, a tam dochodzi godzina dwudziesta trzecia, a trzeba wstać o szóstej. Więc przekładam to na kolejny dzień. Potem zapowiadają sprawdzian... na każdej lekcji. Więc przez kolejny tydzień nie możesz oddać się pasji, bo mimo szczerych chęci, nie masz czasu. Nawet przy obiedzie studiujesz kolejny temat z historii, bo jutro przecież jest kartkówka. Zapisujesz wszystko, żeby nie przeoczyć żadnego testu. Robisz sobie notatki, z których najszybciej się uczysz, ale przecież samo ich robienie pochłania twoje już i tak zbyt krótkie minuty. Potem wychodzi, że przez cały miesiąc nawet nie zdążysz złapać ołówka, bo ciągle coś... 

W tym roku będę jednak z tym walczyć, bo przecież jakoś jedno z drugim pogodzić trzeba. Do tego celu wykorzystam sposoby szybkiej nauki, dzięki którym zaoszczędzę wiele czasu (podzielę się nimi z wami za jakiś czas). Wykorzystam też zasadę, że mózg po 30 minutach się męczy i będę robić sobie przerwy w nauce, np. na rysowanie. Biorą pod uwagę to, że ze szkoły wrócę około szesnastej, a "przecież jutro trzeba wstać", będę miała jakieś 6/7 godzin na wszystko. Może i mało czasu, ale będę musiała sobie z nim poradzić. Zawsze mogę się uczyć przez te czterdzieści minut w autobusie ;)

Trzeba będzie sobie zrobić plan. Najlepiej tygodnia. Albo od razu miesiące. Wpisz sobie np. na 11 września RYSOWANIE. Wtedy wiesz, że na kartkówkę z chemii nauczysz się dzień przed i tym sposobem zyskasz czas na pasję. Mi najlepiej idzie planowanie tygodnia. Np. planuję codzienny choćby 10 minutowy trening, dodatkowy język obcy popołudniami oraz czytanie czy rysowanie. Dzięki temu mam jasno pokazaną moją sytuację i wiem wtedy, że np. we wtorek nie wchodzę na Facebook'a, bo nie zdążę wszystkiego zrobić. A przekładanie na jutro nie jest dobrym sposobem. 

Jakie są wasze sposoby na pogodzenie pasji ze szkołą? Piszcie w komentarzach, może z czegoś skorzystam.

A tu macie rysunki z tygodnia brązowego węgla:

MÓJ:

OŚMIOLETNIEGO BRATA:

Jeśli też chcesz wziąć udział w wyzwaniu - napisz w komentarzu i wyślij zdjęcie na e-mail: kajaroszewska@gmail.com

TU czytaj więcej na temat rysunkowego wyzwania.

Na prośbę jednej osoby, która chce się dołączyć w tym tygodniu rysujemy ołówkiem, a w kolejnym długopisem/mazakami. 

Z góry dziękuję za udział :) 





4 komentarze: