3 września 2014

Najgorszy jest brak dobrego humoru

Znasz to, gdy siedzisz sobie, pełna zapału do działania, aż nagle to wszystko mija? Doznajesz uczucia beznadziejności, oraz serii pytań "po co niby mam to robić?". Wtedy nie znajdujesz żadnego racjonalnego, dobrego powodu i rezygnujesz z działania. Nawet, gdy jeszcze pięć minut temu, miałaś milin powodów, dlaczego daną rzecz masz zrobić. Wtedy jest tylko jedna rada: popraw sobie humor. Spróbuj zrobić coś, co ci pomoże, zamiast siedzieć na kanapie i przerzucać kanały w telewizji, tylko dlatego, że "nic nie ma sensu", "a sama jestem beznadziejna", więc "po co cokolwiek robić". Postaraj się nawet nie dopuszczać do takich sytuacji. Czasem ciężko z nich wyjść. Coś o tym wiem.


Jeszcze jakiś czas temu miałam stan depresyjny. Nie byłam w stanie wstać z łóżka, a jak już mi się to udało - chodziłam i płakałam. Byłam pewna, że nigdy nie uda mi się z tego wyjść. Jednak miałam obok siebie kochające i wspierające mnie osoby, na które się otworzyłam. Lub inaczej: nie miałam siły, by je odpychać od siebie. Dzięki temu teraz jestem, jaka jestem, ale też mam więcej chęci do działania. Mam nadzieję, że już nigdy nie stanie się nic takiego, co by sprawiło, że będę się znów tak czuć. Może kiedyś napiszę, przez co to wszystko, ale na razie nie mam ani odwagi, ani nie jestem aż tak "uspokojona" by mówić o tym otwarcie. 

Chodzi mi jednak o to, że nie ważne jak źle by nie było - ZAWSZE JEST JAKIEŚ WYJŚCIE. Czasem jest ono kilka kroków od nas, a czasem wiele kilometrów i potrzeba wielu tygodni, czy nawet miesięcy, by je odnaleźć. Mimo wszystko, nie można stanąć w połowie drogi i powiedzieć, że "to nie ma sensu". Skoro już zacząłeś iść, idź dalej. Nigdy już nie będziesz tak blisko Wyjścia, jak teraz. Uwierz mi, że nawet od największego problemu jest ucieczka. Może i nigdy nie zapomnisz o tym, co się stało, lecz będziesz patrzyć na to z perspektywy czasu. Potem sobie pomyślisz: może tak miało być? Może kolejny raz się uda? Może będzie lepiej? 

Nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie. W każdej sytuacji to powiedzenie się sprawdza. Przeżyłeś coś tragicznego - pomyśl, o ile dojrzalszy jesteś. Jeśli chodzi o mniejsze problemy, typu znów zawaliłam sprawdzian - pomyśl, w jaki sposób wziąć się do nauki, żeby to poskutkowało. Właśnie wtedy możesz odnaleźć metodę, której nawet się nie spodziewałeś. Spróbuj myśleć w ten sposób, ale na własnym przykładzie. Znajdź pozytywne aspekty, złych/trudnych/nic nieniosących problemów, które na pozór mają przynosić tylko smutek. 

Spróbuj poprawić sobie humor w inny sposób. Znajdź sobie nowe hobby - zajmie ci ono czas i pochłonie złe myśli.  Na pewno masz listę, jak nie zapisaną na kartce, to gdzieś w głowie, rzeczy do zrobienia. Ukrytych marzeń. Niektóre są proste do spełnienia, a niektóre wymagają czasu. Ale pomyśl, że właśnie to przyniesie ci upragnioną radość i pomoże rozwinąć skrzydła. Nawet, jeśli miałoby to być przesłuchanie całej płyty ulubionego zespołu - siądź i to zrób. Uwierz mi, że to pomoże. Nie od razu, ale po jakimś czasie... 

Umów się z przyjaciółką/przyjacielem/chłopakiem/kimkolwiek komu ufasz i zwierz się ze swoich problemów. Nawet jeśli są one banalne, poczujesz się lepiej, jeśli powiesz wszystko na głos. Jedna osoba może nie wystarczyć. W moim przypadku było ich kilka, a z każdą kolejną rozmową, czułam się trochę lepiej. 

Jest czas złego humoru, który mija od razu, po kilku minutach, ale jest też taki, jak miałam ja, który trwał wiele tygodni. Mimo wszystko nie przestałam walczyć i teraz jestem szczęśliwa, choć w sercu brakuje tego maleńkiego kawałka. Czasem jeszcze wraca taka chwila, w której po prostu muszę się wypłakać, ale jest tak coraz rzadziej. Wiem, że tej pustki nie uda mi się niczym wypełnić, ale przecież mogę gdzieś dokleić inny kawałek. 

Ps. Nie wiem, jak to inaczej nazwać. W lekkich przypadkach chodzi po prostu o brak humoru, zaś w cięższych, tak jak mój, stan depresyjny lub bliski tego. Istnieje wiele rodzajów smutku, bólu i cierpienia, ale nie życzę nikomu, by je poznał. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz