30 września 2014

Zarządzanie czasem - plan tygodnia

Trzeci post z serii zarządzanie czasem. Nie wiem, czy podoba się wam ta seria, bo nie dostaję komentarzy, ale jako iż sama się czegoś uczę pisząc te postu, zauważam swoje błędy, tak więc, piszę kolejny wpis z serii. Tym razem chodzi o plan tygodnia. Zauważyłam, że są dni, kiedy mam więcej chęci do pracy i takie, w które nie mam ochoty się nawet ruszyć, żeby zrobić sobie herbatę. Dlatego ważne jest, by plan tygodnia dobrze dostosować do swojego funkcjonowania.


Dni, w które najlepiej funkcjonuję, to poniedziałek i piątek. W poniedziałki mam najwięcej energii do pracy. Nie martwi mnie nawet wczesne wstawania. Lubię ten dzień. Naprawdę go LUBIĘ. W piątek za to nie odpoczywam po całym tygodniu, tylko nadrabiam wszystkie zaległe rzeczy po mijającym tygodniu. Jestem tak zapalona do pracy, że jak zacznę, to ciężko jest mi się oderwać.

Dlatego właśnie na poniedziałek i piątek muszę zaplanować sobie "najgorsze" rzeczy. "Najgorsze" w tym sensie, że zajmują one dużo czasu lub ciężko mi się za nie zabrać. 

W jaki sposób znaleźć rzeczy, które sprawiają najwięcej problemu? 
Zrób sobie listę rzeczy do zrobienia. I zobacz, które czynności zostawiasz sobie na koniec - przeważnie właśnie te są dla ciebie "najgorsze". Jeśli masz zrobić daną czynność raz w tygodniu - wrzuć ją na poniedziałek lub inny dzień, w który masz najwięcej zapału do pracy. Przecież każdy z nas jest inny. 


Najgorsze dni dla mnie to: wtorek, środa i czwartek. Ciągła nauka popołudniami oraz inne obowiązki, które muszę wypełniać. Wychodzi na to, że akurat w te dni nie mam czasu na przyjemności, no chyba że akurat jutro dziwnym cudem nie będzie żadnej kartkówki, co się u mnie zdarza raz na tydzień/dwa. A to przecież jest dopiero początek... 

Na te dni nie planuję nic wielkiego. Wiele rzeczy też odpuszczam, bo "nie wyrobię". Nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, bo nie chcę się przemęczyć. Wystarczy, że 24 h na dobę siedzę nad książkami. Nie będę do tego dokładać czytania, czy rysowania, bo przecież i tak nie zdążę. Na to mam sobotę i niedzielę.

Sobota została ogłoszona dniem sprzątania i trzymam się tego od długiego czasu. Dlatego też właśnie w ten dzień (przeważnie) rano łapie za odkurzacz i ścierę i latam po pokoju jak głupia. Potem wcielam w życie plan "Odgracanie Biurka" i liczę na to, że przynajmniej do poniedziałku pozostanie ono w nienaruszonym stanie. Na popołudnie planuję sobie ćwiczenia, naukę języków i takie tam inne przyjemności. 

Niedziela jest dniem dbania o siebie. W ten dzień doprowadzam do ładu swoje paznokcie, twarz (i tak się nie da), włosy no i oczywiście nogi. Potem uczę się na kolejny dzień, a w poniedziałek znów zaczynam bieganinę... 

Za cztery lata się to skończy, mam nadzieję ;) 

A wy jak planujecie sobie tydzień?




1 komentarz:

  1. Zarządzanie czasem to ważny temat. ja sama nigdy nie dale rady tego ogarnąć i jakoś chaos panuję w moim życiu nieustannie. Znalazłam swego czasu jakiś kurs pt http://www.jjpconsulting.eu/pl/uslugi/coaching-dla-kierownictwa-wyzszego/ i nie wiem na czym to polega. Nie mówię oczywiście, że chodzi o kierownictwo wyższe ale o co chodzi w tych kursach? Da się kogoś nauczyć zarządzania czasem i delegowania zadań? Co o tym myślicie?

    OdpowiedzUsuń