13 listopada 2014

Codzienny niezbędnik

Przepraszam za zdjęcie, ale nie mam siły zrobić swojego. Znów choruję.

Czytałam kiedyś post, o zawartości torebki. Spodobał mi się, ale nie pamiętam na którym blogu go widziałam. Postanowiłam zrobić podobny, ale po kilku przemyśleniach wyszło, że mam w torebce bilet miesięczny, legitymację, klucz od domu i to chyba tyle. Nic ciekawego by z tego nie wyszło. Dlatego napiszę o codziennym niezbędniku. Rzeczy, których używam na co dzień. O tych oczywistych chyba pisać nie muszę.

Kosmetyki, takie jak puder, pomadka i tusz do rzęs oraz te pielęgnacyjne: kremy, mleczko oczyszczające. Zdarzają się dni, kiedy ich nie użyję, ale wtedy mi czegoś brakuje. Lubię o siebie dbać, ale jestem też zapominalska (tak troszeczkę) lub zbyt zmęczona, żeby powlec się do łazienki, ale staram się.



Książka. Większość tygodnia spędzam w Oleśnicy w szkole, a potem w autobusie. Przydaje się umilacz czasu. W weekendy też lubię sobie poczytać, więc zaliczam książki do codziennego niezbędnika. Wyobraź sobie siedzenie samemu bez książki przez półtorej godziny, czekając na autobus. Ja nie daję radu.

Kartki i długopis. Do zapisywania wszystkiego. Od planu dnia, aż po wpisy na bloga i fragmenty powieści. Lubię, a nawet uwielbiam pisać. Nawet na lekcjach, gdy inni już marudzą, że przecież zapisaliśmy pół strony w zeszycie, ja mogę pisać dalej. Nie ważne co by to nie było, ale największą przyjemność sprawia mi zapisywanie pomysłów.

Sport. W październiku w wiele dni nie ćwiczyłam, bo tu złapała mnie grypa, a potem nabawiłam się kontuzji stopy. Gdy wszystko wróciło do normy, zaczęłam znów codziennie się ruszać. Sprawia mi to przyjemności i rozładowuje emocje. A przy tym jeszcze trochę i może zrobię szpagat?

Notes/kalendarz/planner. Mój wielofunkcyjny wybazgrany zeszyt formatu B5. Mam tam wszystko. Począwszy od planu dnia, przez cele i wyzwania, zwykłe zadania, do codziennych obowiązków i innych notatek. Tam jest po prostu wszystko.


Netbook. Służy mi tylko do pisania przez ostatni czas, bo nie mam na nim dostępu do Internetu. Dlatego zapisuję wszystko co chcę na nim, a potem bawię się w przenoszenie na komputer i dodawanie na bloga. Dzięki temu, że nie mam tu Internetu, nic mnie rozprasza, mogę spokojnie wykonywać swoje zadanie.

To chyba na tyle. Inne rzeczy używam sporadycznie, albo np. co dwa dni, więc nie wliczają się do niezbędnika. A niektóre są zbyt oczywiste, by poświęcać na nie czas. Przecież nie będę pisać o tym, że używam szczoteczki do zębów!

A co z waszym niezbędnikiem? Czym się różni od mojego?

2 komentarze:

  1. Świetny pomysł na posta :) Też prowadzę taki notatnik :) Dziękuję za przemiłe odwiedziny. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń