15 listopada 2014

O tym dlaczego nie lubię klubów/barów


Większość nastolatków chodzi w różne takie miejsca. Świetnie się przy tym bawią i potem wspominają aż do kolejnego wypadu. Ale ja tego nie lubię. Pisałam kiedyś, że nie jestem typową nastolatką. No właśnie. W takich miejscach przeszkadzają mi cztery czynniki.

HAŁAS
Lubię siedzieć w ciszy, spokoju. Ewentualnie przy dobrej muzyce, której niestety nie znajdę w takich miejscach. Nie lubię wrzasków, krzyków i głośnego techno, czy co oni tam puszczają. Nie wiem, nie znam się. Zamiast tego wolę iść sobie na spacer do parku, czy posiedzieć z chłopakiem. Już to pokazuje, że nie jestem „normalna”, bo przecież dobry dzień, to impreza z setką osób, które krzyczą jedna przez drugą. Przejdźmy dalej.

PRZEKLINANIE
Skoro już jesteśmy przy hałasie… Najpiękniejszy dźwięk dla ucha, to kolejno wykrzykiwane przekleństwa. Tylko jeszcze nie wiem dla czyjego ucha. Czy ludzie nie potrafią się powstrzymać od dodawania co drugie słowo k… i innych? Jestem osobą, która nie lubi przeklinać, a słuchać ich chyba jeszcze bardziej. Dlatego humor mi psuje słuchanie na okrągło tych jakże emocjonalnych słów.

ALKOHOL
Nie znoszę go. Nie lubię tego, co robi on z człowiekiem. Chodzi ci taki jeden i się będzie przystawiał, potem wyzywał do bójek, popisywał się i oczywiście klnął. Do tego jeszcze ten zapach. Widzicie, że nie jestem typową nastolatką. Czasem słucham młodzieży, ba, nawet osób młodszych ode mnie, które przechwalają się tym, ile piw czy wódki wypiły na ostatniej imprezie. Ja tego nie znam. Nie piję i dlatego nie mam się czym „chwalić”. Można mnie wyśmiać, ale naprawdę nie potrzebuję alkoholu, by dobrze się bawić lub miło spędzić czas. Uwierzcie mi, że da się bez niego żyć.

PAPIEROSY
Nie dość, że trujesz siebie, wszystkich wokół też trzeba, prawda? Dziękuję za raka, ale nie chcę go. Skoro ty tak, to proszę, ale nie musisz mi go fundować. Weź sobie lepiej wyjdź, najlepiej do bunkra i tam sobie pal. Z dala od ludzi i od powietrza, które jest całe z tym dymem. A najważniejsze, nie pal przy mnie, bo papierosy, które się pali, śmierdzą, a ja smrodu nie lubię. Dziękuję.

A wy chodzicie do takich miejsc? Podoba się wam tam, czy nie?

4 komentarze:

  1. Sądzę ,że dorośli też mają z tym problem - bo ludzie dorośli po 20 lat nie mają ochoty bawić się i patrzeć na zakompleksione 15-latki :D Mimo że sama mam 15 lat ,to i tak tak jak ty nie chodzę do klubu ,bo wiem co się dzieje na dzisiejszych dyskotekach :) Mam nadzieję ,że dzięki twojemu postowi kilkadziesiąt mam w końcu otworzą oczy na swoje dzieci :) Super post !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za niecałe 3 miesiące kończę 17 lat i powiem ci, że mimo wieku nie lubię chlać jak to większość młodzieży ani takich miejsc nie lubię. wolę się z kimś spotkać w spokojnym miejscu :) dziękuję ! :)

      Usuń
  2. Piąteczka, ja również nie lubię takich miejsc. Według mnie są one bez kultury!Dorzuciłabym jeszcze bójki.
    http://avenuefranche.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co prawda, to prawda. o tym akurat nie pomyślałam, ale fakt, bójki też są, niestety.

      Usuń