10 grudnia 2014

Gdzie ja jestem?


Już sama nie wiem, czy dokonałam dobrych decyzji w moim życiu, ale wiem, że niektórych po prostu nie da się zmienić. Wiem jednak, że mogę zrobić jeszcze wiele innych rzeczy, podjąć wiele innych decyzji, które być może będą trafne, a być może jeszcze bardziej mi zaszkodzą. Nie wiem tego. Życie ciągle się toczy, czasem wolniej, a czasem jakby pod górę. Trzeba starać się je popychać do przodu, w innym wypadku może gdzieś się zatrzymać lub zjechać ze stromej góry, a wtedy będzie ciężko wtaszczyć je z powrotem na dobry poziom. Nie mogę tylko się poddawać. Stawiam sobie cele, jedne większe, drugie mniejsze, ale nie każde osiągać. Dlaczego? Bo się poddaję. 


Życie ma własny bieg. Jego prędkość jednak zależy ode mnie. Od tego, co robię. Od tego, co myślę. Od tego z kim jestem. Czasem podejmuję naprawdę złe decyzje, które okazują się takowymi dopiero po czasie. Dziś stwierdziłam, że znalazłam kierunek studiów, który naprawdę mnie interesuje. Jaki w tym problem? Ot taki, że będę musiała sama uczyć się do matury, ponieważ przedmiot, który jest najpotrzebniejszy, mam tylko w tym roku. A gdzie kolejne trzy lata? Właśnie, wtedy będę musiała sama ze sobą pracować, żeby spełnić to "marzenie". Nie takie rzeczy się robiło, ale wiem, że będzie ciężko. 

Teraz wiem, że w sumie może nie sam wybór szkoły był zły, ale moje ambicje. Choć, czy ambicje moją być złe? Chyba jednak dobrze, że jakieś tam mam. Jak to mówią, jak nie my to kto? Ktoś musi te góry pokonywać. Dlatego chyba tu jestem. 

Jest wiele rzeczy, które chciałabym robić w przyszłości, ale wiem, że na nie wszystkie nie znajdę czasu... Chciałabym być pisarką (próbuję), chciałabym pracować w kryminalistyce (ale czy się nadaję?), być psychologiem (nie nadaję się, najpierw musiałabym pomóc sobie, a potem starać się nieść pomoc innym), mamą (będę, ale czy wtedy coś innego nie odpadnie?). Tak wiele bym chciała, bo to przecież nie wszystko. Zdecydowanie się na jedną z tych rzeczy jest niemożliwe. Wiem, ze mogę wybrać kilka, ale nie wszystkie, a wtedy będę czuła się niespełniona. Tak, jak teraz. 

Mam chwile załamania, w których mimo planów na przyszłość, mimo ludzi, którzy obok mnie są, czuję, że coś się nie uda, i tak naprawę nie do końca będę czuła, że przeżyłam to życie w należyty sposób. 

Czasem mam chwile załamania w momentach, w których inni kładliby się ze szczęścia. Dlaczego tak jest? Cyba dlatego, że zbyt wiele do siebie oczekuję, a w konsekwencjach może mi się nie udać. Nie dostrzegam pozytywnych aspektów zdarzenia, tylko te negatywne skutki. I tak, zamiast cieszyć się ze wszystkiego, mam skrajne odczucia. Z jednej strony: przecież mi się uda, a z drugiej: to nie możliwe. 

Mówiłam sobie kiedyś, że nie ma rzeczy niemożliwych, ale chyba zacznę w to wątpić. Choć może jeszcze nie teraz. Kiedyś tam. Albo jednak nigdy. W coś jednak trzeba wierzyć! 

"Płyniesz, płoniesz, wzrastasz..." - a co, jeśli zapłoniesz za bardzo i zapomnisz po co tu jesteś? Zboczysz gdzieś ze ścieżki i zgubisz swoją życiową drogę. To też nie dobre. Płyniesz? Ale dokąd? Czy to już wiesz? Ja niby wiem, ale nie do końca. Mam nadzieję, że nie będę zmieniała w przyszłości zdania, jak chorągiewka na wietrze, bo do czegoś trzeba dążyć, a najlepiej jeśli jest to jasno określone. Przecież nie da się iść nocą, przez ciemny las bez żadnego oświetlenia i nie potknąć się o nic, nie przewrócić, nie zboczyć z drogi. 

Życie składa się ze ścieżki głównej, która z czasem się rozwidla, coraz bardziej i bardziej. A potem poszczególne rozwidlenia znikają, wtedy, gdy dokonasz wyboru. Nie wiesz, czy za kilka metrów nie zastaniesz kamieni na drodze, wielkiej góry, kolców, czy też kwiatów i słońca. Nigdy nie wiem, co się czeka. Możesz to jedynie przypuszczać.

Podejmuj wybory, ale postaraj się rozważyć wszystkie za i  przeciw, żeby nie wyszło nagle, że nie wiesz, gdzie jesteś, bo droga gdzieś ci zniknęła i już nie prowadzi do celu tylko donikąd. 

4 komentarze:

  1. Hej :) Spieszę z informacją, że nominowałam Cię do blogowej zabawy Liebster Blog Award. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zdecydujesz się wziąć w niej udział. Po szczegóły zapraszam tutaj: http://juicy-raspberry.blogspot.com/2014/12/liebster-blog-award-przysza-kolej-na.html

    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) postaram się odpowiedzieć na pytania jutro ;)

      Usuń
  2. Każdy ma chyba takie chwile w życiu... Ja staram się widzieć nawet w niepowodzeniach jakieś dobre tego skutki. To mi pomaga :) Skoro coś się wydarzyło nie po mojej myśli, mówię sobie, że musiało tak być, ale tego jeszcze nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba też muszę we wszystkim zacząć zauważać pozytywne aspekty ;) choć wizja nauczenia sie samemu biologii z trzech podręczników też nie jest aż tak zła ;)

      Usuń