16 grudnia 2014

Mój językowy pakiet


Ostatnio dostałam pytanie, jak uczę się angielskiego. Postanowiłam przyjść z pomocą i stworzyć pod, a nie odpowiadać w komentarzu, ponieważ to wszystko nie ujęłoby się w kilku zdaniach. 


Zacznijmy od początku. Założyłam sobie zeszyt, swój, domowy. Piszę w nim normalnie Lesson&topic, ale mam wolność w szybkości nauki i w tym, co chcę zapisać, co jest mi potrzebne. Jeśli wiem, że nie potrzebuję zapisywać budowy czasu Present Perfect - nie zapisuję, ale jeśli wiem, że nie zapamiętam tego bez notatki - mogę zapisać. Nie mam tu ograniczeń, jakie czasem padają ze strony nauczyciela, który prowadzi lekcje tak szybko, że nie ma czasu zapisywać tego, co mówi, nawet jeśli by się chciało. 

W moim zeszycie zapisuję tematy z Gramatyki oraz Błędów (o tych książkach za chwilę). Przechodzą one jeden przez drugi i zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby założyć dwa, ale w sumie Błędy i tak już kończę, więc chyba się nie przyda. 


Ważną sprawą jest też ocenianie siebie. Na poniższym zdjęciu akurat mam zaznaczone zwroty, które już umiem (za trzecim podejściem uważam je za nauczone i wracam do nich przy "sprawdzianie"). 

Mogę powiedzieć, że jest surowa dla siebie. Niektóre zadania oceniam pod aspektem użytych słów (poprawność pisowni) oraz gramatyki. Czasem skreślam całe zadanie i robię je aż do skutku. Oczywiście w moich książkach są odpowiedzi do nich, dlatego mogę sobie je sama sprawdzić. 

Nigdy nie robię czegoś takiego, że "no dobra, przecież to tylko dla mnie, co z tego, że jest źle?". Wolę sobie wstawić tak zwaną pałę i przy kolejnym podejściu to zrozumieć, niż opuszczać kolejne lekcje. Zdarza się, że są naprawdę trudne rzeczy, ale i tak szukam w książkach i internecie innych wyjaśnień, żeby to zrobić, a nie opuszczać. 


Podstawą jest systematyczność. Siadasz we wtorek o 18 i uczysz się. Dokładnie za tydzień też to robisz, a twój mózg przystosuje się do wysiłku w dany dzień o określonej porze i będzie łatwiej ci się uczyć.  Jeśli nie jesteś systematyczna - możesz odpuścić od razu. Nauka języków nie polega na wykuciu, bo to, czego uczyłaś się w szkole podstawowej, przyda ci się na studniach. Słów nie można zapominać, dlatego też opracowałam sobie system powtarzania, żeby zapamiętać na zawsze, a nie na chwilę. 


Ciekawą alternatywą do uczenia słówek jest czytanie książek po angielsku. W posiadaniu mam dwie takie, po kilka stron. Nie musi być to od razu "Harry Potter" (choć i za niego się swego czasu brałam). Gdy czytasz/słuchasz nie zastanawiasz się nad każdym słówkiem z osobna. Przez to, że rozumiesz całe zdanie, uczysz się nowych słówek. Jak to pisze w podręcznikach, ważne jest całe zdanie i jego kontekst, a nie każde słówko lub odwrotnie wyłap ważne słowa i też zrozumiesz. 



Mam też dwie książki gramatyczne, bez zadań, ale z nich nie korzystam. Gdy ktoś lubi samą gramatykę i twierdzi, że bez ćwiczeń też się nauczy, proszę bardzo. Ale samą gramatyką się nie da porozumiewać. 


Mam jeszcze jeden notes, który służy mi do nauki słówek. Piszę w nim po kolei wszystkie słowa spod litery A i potem je tłumaczę na angielski. Sprawdzam, które zapamiętałam z KIEDYŚ TAM, a niepoprawne wymazuję. I lecę dalej. Gdy kończę daną literę, wracam do początku i zaczynam zabawę od nowa. Czytam sobie co jakiś czas strony słownika, ale nie kuję słów, nie powtarzam ich w nieskończoność. Po prostu czytam. I znów tłumaczę. Tym razem jest więcej. To dla mnie znak, że jeszcze kilka prób i będę umiała większość, a może i wszystkie. 

Muszę wspomnieć o tym, że mam dobrą pamięć (np. dziś nauczyłam się w 40/50 minut 130 słów, zwrotów i całych zdań/pytań z języka niemieckiego, których wcześniej nie znałam). Jeśli ktoś ma z tym problemu, tj. z zapamiętywaniem, polecam albo inne metody uczenia się słówek, które mogą nie poskutkować, albo metody pamięciowe i ćwiczenia. Spróbujcie ze skojarzeniami. 



O tej książce już pisałam. Jest to kalendarz maturzysty, z którego uczę się gramatyki przez czytanie i robienie nieskończonej ilości ćwiczeń. Każdy rozdział składa się z części gramatycznej (1 strona i dodatki na niektórych w małych ilościach) oraz podzielonych na dni tygodnia (p, w, ś, cz, pt, weekend) ćwiczeń. Z tyłu znajdują się odpowiedzi do zadań, dzięki którym mogę skorygować błędy oraz nauczyć się rozwiązywać danego typu problemy w zadaniach. 


Na koniec książka, którą możecie zobaczyć na dole. Składa się ona z dialogów i błędów popełnianych często przez polaków. Chodzi o to, by przestać używać kalek językowych i nauczyć się poprawnie mówić. 

Na pewno znajdą się osoby, które nie wiedzą, że polskie "proszę" ma wiele tłumaczeń na angielski: after you, here you are, next... Każde ma polskie znaczenie proszę, ale jest używane w innym konspekcie. After you (proszę przodem), here you are (proszę, przy podawaniu), next (proszę! wejść).


To by było na tyle. Jeśli chcecie ogólne metody nauki, żeby było szybciej i prościej, czekam na komentarze. Na pewno odpowiem :)

4 komentarze:

  1. Dzięki wielkie za odpowiedzenie na mój komentarz. Na pewno spróbuje Twoich rad :) Od nowego roku zaczynam swoje 101 w 1001 a angielski ma tam pierwsze miejsce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma za co :) mam nadzieję, że dasz radę ;)

      Usuń
  2. Dziewczyno! Jesteś genialna! Podrzucam ten post mojemu zdolnemu acz leniwemu synalkowi! Twoja uroda powinna zachęcić go do zaglądania, twoja mądrość do nauki a systematyczność na pewno zawstydzi! Cudna jesteś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) jeśli to pomoże, to się ciesze :)

      Usuń