15 grudnia 2014

Pokochaj siebie #6


Kolejnym etapem w drodze do pokochania siebie, swojego ciała i osobowości będzie zdrowy styl życia. Nie chcę tu mówić o tym, że mam jeść tylko sałatę, pić wodę i ćwiczyć 23 na dobę, bo tę ostatnią godzinę jesz sałatę... Dla mnie "zdrowy styl życia" znaczy co innego. Być może niektórzy z was się z tym nie zgodzą, ale to tylko moja koncepcja, która nie służy temu, co pisałam wcześniej.

Mój zdrowy tryb życia składa się z trzech czynników. 

Ograniczenie fast-foodów. 

Przyznam się, że przez ostatni rok, czy dwa nie jadłam wg czipsów, no chyba, że ktoś częstował, ale to i tak w małych ilościach (1/5). Nie lubię też napojów gazowanych - czasem najdzie mnie na oranżadę, ale to dwa łyki i mi przechodzi. Hamburgery i takie rzeczy - dwa razy chyba mi się zdarzyło przez ostatnie 2 lata. Lubię robić domowe - zwykła bułka, kurczak, sałata itp. Ale to chyba nie Fast-foody? 

Mogę powiedzieć, że to było dla mnie chyba najprostsze ze wszystkiego. Nigdy nie miałam dużego pociągu do czipsów i "gazów", dlatego też z przyjemnością wyeliminowałam je w 99,5% z mojego życia i teraz już zawsze odmawiam czipsów, napojów gazowanych, jedzenia na mieście itp.


Owoce i warzywa. 

Z tym było już trudniej. Jeszcze jakiś czas temu nie lubiłam surówek i przeważnie jadłam tylko ogórki oraz pomidory. Owoce tylko i wyłącznie zerwane prosto z drzewa. To byłoby na tyle. 

Teraz trochę się zmieniło. Potrafię zjeść michę pomidorów z ogórkiem na śniadanie. Owoce także - szczególnie w postaci sałatek, które z chęcią nosiłam do szkoły (pozdrawiam Agę i religię w gimnazjum!). Z przyjemnością jem surówki i owoce w różnej postaci: w placku, świeże, sałatki, w jogurtach, z owsianką...

Co do zdrowego jedzenia, zaczęłam także zwracać uwagę na skład, co wprowadziło trochę nowości do mojego życia. Pewien rodzaj keczupu - jako substancję konserwującą - zawiera benzoesan sodu, czyli substancję rakotwórczą. 


Sport. 

Najprzyjemniejszy ze wszystkich. Nie służy mi on do zrzucenia wagi - bo nie mam z czego chudnąć. Tak, jestem kobietą i nie twierdzę, że muszę schudnąć. Ćwiczę dla przyjemności - w domu i na w-f. W szkole mamy takie urozmaicenia, że przez ostanie trzy miesiące miałyśmy okazję: grać w siatkę, kosza, ręczną, biegać, pływać, grać w ping-ponga, tańczyć, miałyśmy aerobik. Taki w-f jest zachęcający. Przez całe gimnazjum pani miała nas gdzieś i na w-f przeważnie grałyśmy w siatkę, a teraz aż miło się uczestniczy w lekcjach. 

Ćwiczę też dla uspokojenia i wyładowania złych emocji. Gdy skończę, czuję się lepiej. A szczególnie, gdy widzę, że z brakujących 40 cm do szpagatu zrobiło się nagle (6 miesięcy) 18! TO jest (dla mnie) powód do dumy i mam nadzieję, że przed wakacjami będę się mogła wam pochwalić pełnym szpagatem (szerokim). 

Tu proszę, piosenka dla was:


A jakie są wasze sposoby na pozdrowienie uzdrowienie sprawienie, że wasze życie staje się zdrowsze?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz