3 grudnia 2014

Stres mnie (nie)zżera


Gdy widzę wokół, jak ludzie się stresują, to robi mi się ich trochę szkoda. Nie mówię, że ja w ogóle go nie odczuwam, ale znam to uczucie. Tylko, że ludzie w moim otoczeniu stresują się wszystkim: tym, że mogą zostać zapytani la lekcji, tym że dostaną złą ocenę, tym, że nie zdążą na autobus itp. Wszystko można zrozumieć, ale… czy nie lepiej go przezwyciężyć?


Na początek spróbuj się dowiedzieć, czym się stresujesz. Spróbuj zrobić listę. Wypisz dosłownie wszystko, co jest powodem, od przypalenia zupy (tak, da się) do najtrudniejszych życiowych sytuacji.

Masz już listę? Ok. To możemy pójść dalej. Ułóż to wszystko w kolejności od najbardziej błahych czynników do tych, które mają jakieś życiowe znaczenie. Teraz możesz zobaczyć, czym się za bardzo przejmujesz, a przecież w ogóle to nie ma dla ciebie znaczenia. Weźmy przykład – zaprosiłaś koleżankę na kawę. Przypomniało ci się, że masz nie odkurzone w domu. Zaczynasz się przejmować, biegasz po całym domu i usiłujesz szybko posprzątać, ale chwila… po co się tym stresujesz? Przecież koleżanka nie zabije cię za niewytarte kurze w sypialni. Przecież i tak będziecie siedzieć w jednym miejscu, a ty się zastanawiasz, czy zobaczy, że jest brudno gdzieś pod nocną szafeczką. Jest to tylko przykład. Nie wiem, czy jest ktoś na świecie, kto by się czymś takim przejmował, ale chodzi o banalność tej sytuacji.

Innym przykładem może być, często spotykany wśród młodzieży, stres związany ze szkołą. Mogę szczerze powiedzieć, że nie odczuwam go. Mój sposób? Uczę się. I tylko tyle wystarczy. Pomyślmy, po co stresować się tym, że zaraz może cię zapytać nauczyciel i dostaniesz złą ocenę? Czy nie łatwiej usiąść w domu i w 10 minut nauczyć się ostatniego tematu, lub uczyć się chociażby na bieżąco? Ile przykrości można sobie oszczędzić.

Teraz będą trudniejsze życiowe momenty. Z mini trudniej jest sobie poradzić. Stres jest wtedy dłuższy i trudniejszy do przezwyciężenia. Moje sposoby?

Wyładuj się. Ale kreatywnie. Napisz co czujesz. Nie zwracaj uwagi na to, czy jest to poprawnie lub ilu brzydkich słów użyłeś. Ma ci tylko ulżyć. Narysuj to. Nabazgraj po kartce lub skup się i stwórz dzieło. Nie wiem, czy bardziej pomaga skupienie się na czymś, czy wyżycie się.

Usiądź i pomyśl. Znajdź tak zwane „za” i „przeciw”. Zastanów się, co spowodowało, że jesteś w tej sytuacji. Potem pomyśl, czy da się to jakoś naprawić lub zmienić. Potem pomyśl, czy będzie to miało dla ciebie jakieś negatywne skutki, czy „tylko” w tej chwili jest ci ciężko, i zżera cię stres. Jeśli nic się nie będzie miało wydarzyć, wiesz już, że nie masz się czym przejmować. Jeśli znajdziesz jakieś skutki, pomyśl, czy nie da się tego jakoś zmienić.

Ale pomyśl. Czy jeśli nie masz wpływu na sytuację, stres ma sens? I tak wiesz, co się stanie, i tak tego nie zmienisz. A z drugiej strony, jeśli masz wpływ na sytuację, czy stres ma sens? Nie. Przecież możesz wszystko w każdej chwili zmienić. Dlatego spróbuj po prostu pomyśleć o tym, dlaczego się stresujesz, zrób listę i pomyśl, czy to ma sens. Jeśli ci to nie pomoże, to nie wiem, jak to zrobić. Piszę to, co mi pomaga, żebyście wiedzieli, że metoda jest sprawdzona. Ale jeśli macie swoje sposoby – napiszcie, chętnie poczytam i może zrobię listę waszych sposobów na stres?

2 komentarze:

  1. To fakt ja stresuję się najbardziej szkołą, ale nie dlatego, że nie umiem, tylko właśnie dlatego, że umiem na dany sprawdzian i boję się, że dostanę z niego złą ocenę i moje całe zaangażowanie pójdzie na marne. Super jest twój blog, bo zawsze opisuje problemy/sytuacje, z którymi właśnie ja mam doczynienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, a co do problemu, musisz spojrzec z tej strony, że uczyłaś się i właśnie dlatego ma pójść ci dobrze ;)

      Usuń