5 stycznia 2015

Plan dnia (nie)idealny



O moim idealnym planie dnia myślę już długo. Chciałabym mieć czas na wszytko, co mi tylko wpadnie do głowy, ale doba ma niestety tylko 24 godziny, a trzeba jeszcze w to wliczyć czas snu... Zostaje niewiele. Zdecydowanie zbyt mało. Jednak musi wystarczyć na to, co najważniejsze. 


Na początek siadam na pustą kartką mojego plannera i myślę, co mam danego dnia do zrobienia. Wypisuję wszystko, dosłownie: wpis na bloga, porządek, ekonomia, zaległe sprawy, biblioteka, kąpanie, czytanie, języki, ćwiczenia... I tak w nieskończoność. Na razie to tylko ogólny plan, wszystko to, co muszę zrobić. 


Drugim etapem jest rozrysowanie kwadratu ważności, czyli czegoś takiego:


i umieszczenie w nim wszystkich spraw. Tu liczą się własne odczucia. Jeśli twierdzisz, że czytanie nie jest ważne, ale zakupy tak - twój wybór. Dzięki temu kwadratowi możesz zobaczyć, które sprawy musisz wykonać od razu, a które mogą jeszcze zaczekać i w razie, gdybyś nie zdążyła ich wykonać Dziś, masz na to jeszcze Jutro. Dzięki niemu możemy ustalić hierarchię ważności i zdążyć chociaż z tym, co najważniejsze. Przecież Dziś nie trwa wiecznie. 


Gdy już kwadrat zostanie zapełniony, mniej więcej w taki sposób, możemy zabrać się do właściwej listy. Układamy wszystko sobie chronologicznie. Nie martw się, gdy coś wychodzi troszkę nie na swoim miejscu. Trzeba być elastycznym i pogodzić się z tym, że czasem rzeczy nie idą dokładnie po naszej myśli. Gdy już ułożysz sobie listę, obok każdego zadania wpisz czas (mniej więcej) jego wykonania. 


Dobra, masz już listę i czas.Teraz policz, czy jesteś w stanie to wszystko zrealizować. Jeśli wszystko wyjdzie tak, jak trzeba i spokojnie zmieścisz się w 24 godzinach, fajnie. Jeśli nie - nie przejmuj się. Z czasem zaczęłam zauważać, że nawet jak się bardzo staram, to i tak nie musi wszystko wyjść. Lubie mieć jak najwięcej zadań na każdy dzień, bo nie lubię się nudzić. Lubię też robić Dziś to, co mam zaplanowane na Jutro. Wiem, nietypowe. Jednak jeśli wiem, że mam już jakiś plan na przyszły dzień, ale jednak jest coś do zrobienia, to lepiej zrobić to od razu niż odkładać spotkania... 

A teraz... zabieramy się do roboty. 

Idealny plan dnia nie istnieje. Zawsze może stać się coś, przez co wszystko się poprzesuwa. Staram się osiągnąć w tej dziedzinie jak najlepsze wyniki, czyli zrobić jak najwięcej według mojego planu. 

A jakie są wasze pomysły na tworzenie idealnego planu dnia? 

2 komentarze:

  1. Ja mam swój magiczny notes bez kładki, do którego wpisuję wszystko rano lub poprzedniego dnia - niedbale, w obojętnej kolejności. Najważniejsze, żeby był na widoku - wtedy razi mnie długość listy, a jej przeglądanie i wybieranie rzeczy, które mogę zrobić w miarę szybko i bezboleśnie zmusza do przczytania tych mniej 'fajnych' pozycji. W ten sposób utrwalam sobie w pamięci co jeszcze przede mną :) A skreślenia kolejnych rzeczy w widoczny sposób pomagają i dodają otuchy :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też skreślanie pomaga, to chyba najprzyjemniejsze, co z listą rzeczy do zrobienia jest związane ;)

      Usuń