21 stycznia 2015

Sprawy niezałatwione

 

Kiedyś pojawił się wpis o tym, jak się uczę. Zauważyłam, że to dobra metoda na zajmowanie się wszystkimi moimi obowiązkami, pasjami itp. Może i nie jest to "uporządkowany" pomysł, ale do porządku prowadzi - duchowego i wizualnego.


Na początek zwalam wszystko w jedno miejsce. Jeśli nie mogę czegoś wrzucić, np. na stół (strój do ćwiczeń), ląduje to na liście rzeczy do zrobienia a potem na mojej górze. Wtedy wiem, że coś takiego także muszę zrobić. Czasem uzbiera się całkiem pokaźna liczba rzeczy, a czasem nie. Dlatego też wprowadzam drugi etap - porządkowanie.

Przeglądam na szybko wszystko, co uzbierałam i rozkładam na trzy części: śmieci, do zrobienia, zrobione(czeka na odłożenie na miejsce). W jednej chwili wszystko co musi, ląduje w koszu na śmieci, co nie musi - na półkach, w szufladach lub innych miejscach (tam, gdzie trzeba, a nie rzucone gdzieś w kąt). Reszta zostaje i jest dzielona na...

... trzy grupy: chwila, średnio, długo. Czy ze względu na czas wykonywania. Niektórzy mają metodę, że co zajmie mniej niż dwie minuty, robią od razu, anie zapisują. Ja jednak często o tym zapominam, dlatego też aż tyle rzeczy ląduje w kategorii "chwila". Wiem, że ogarnięcie tej części zajmie mi najmniej czasu, dlatego też robię wszystko, jak leci, od razu. Nie zastanawiam się, czy najpierw jedno, potem drugie, czy na odwrót. To zajęłoby mi więcej czasu niż zwalczenie góry. 

Potem zajmuję się "Średnimi" rzeczami, czyli takimi, których wykonanie zajmie mi od 5 do 20 minut. Są to np. nieodrobione lekcje, niedoczytana książka, zmywanie, pościeranie kurzy itp. itd. W tej części siedzę dłużej, ale przeważnie nie ma ich aż tyle, co w w pierwszej, choć czasem i temu da się dorównać.

Ostatnią część "Długo" rozkładam sobie w czasie. Robię dwudziestominutowe serie. Np.
16 - 16:20 - czytanie
16:20 - 16:40 - sprzątanie domu
16:40 - 17 - nauka biologii
17 - 17:20 - nauka na historię
Jeśli widzę, że z niektórymi rzeczami nie zdążyłam, powtarzam to w drugiej serii. Dzięki temu nie męczę się aż tak bardzo, jakbym miała siedzieć nad jednym dwie godziny, mózg zajmuje się na przemian rzeczami z różnych kategorii, więc nie zaczyna mi się wszystko mieszać.

Jeśli nie starczy mi dnia na wykonanie wszystkiego, nie martwię się. Następny dzień zacznę właśnie tym, czego nie zdążyłam dokonać poprzedniego. Nie ma co się zadręczać, czy siedzieć niemal do rana, żeby z wywieszonym językiem biegać i wykonywać resztę rzeczy. Jesteśmy tylko ludźmi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz