9 lutego 2015

Po-urodzinowy post


W sobotę miałam urodziny, o czym nie chciałam od razu trąbić w każdą stronę. Spędziłam je miło, z chłopakiem. Dzień po urodzinach, zjechała się rodzina i to z nimi spędzałam niedzielę. Mam upiekła, jak co roku, wspaniały tort (a raczej dwa, ponieważ mój braciszek ma urodziny dwa dni po mnie, czyli dziś). Oraz dostałam kilka prezentów, a pochwalę się tylko jednym z nich. 


Na początek zdjęcia tortu - cóż tu dużo pisać - mama ma talent do takich rzeczy, był przepyszny. 










A teraz mój ulubiony prezent, bardzo trafiony, na który czekałam w sumie od kwietnia, od mojego ukochanego: 




Tytuł płyty zaskoczył mnie odkąd tylko się o nim dowiedziałam. Przeważnie jesteśmy przyzwyczajeni do krótkich i zwięzłych, a ten na pewno do nich nie należy. 

Znalazłam na niej dwie piosenki, których nigdy wcześniej nie słyszałam. Resztę w sumie znam niemal na pamięć, ale i tak je wszystkie kocham. Pudełko zawiera książeczkę z tekstami piosenek, pięknymi zdjęciami oraz podziękowaniami, które obalają mit o tym, że zespoły metalowe są satanistyczne. 

W opakowaniu znajdziemy dwie płyty, jedna z piosenkami w normalnym wykonaniu, a druga instrumentalna. Na razie przesłuchałam tę pierwszą. 

Jak wam się podoba torcik? A płyta? 


8 komentarzy:

  1. Tort bardzo ładny, zwłaszcza podoba mi się kompozycja ozdobna [zboczenie perfekcjonistki i fanki symetrii], ale samych w sobie tortów nie lubię ;)
    Luxtorpedę uwielbiam :) Grali nawet free koncert u mnie w pobliżu i nie omieszkałam się zjawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to miły komentarz dla mamy, która zawsze robi symetryczne torty ;)

      Luxtorpeda grała za darmo we Wrocławiu, ale nie miałam niestety dojazdu, a 50 km to wcale nie tak mało :/

      Usuń
  2. Ale torcik... Wszystkiego najlepszego ;) Spóźnione, ale niemniej szczere ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny tort! Zazdroszczę płyty *__* :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ;) na płytę czekałam jakoś od kwietnia ;)

      Usuń