17 lutego 2015

Szukam szczęścia


Jedni wolą siedzieć i czekać aż samo przyjdzie. Drudzy zaś będą siedzieć w miejscu i narzekać, że nie przychodzi. Kolejni pójdą szukać, ale zrezygnują i odpuszczą. Ci ostatni będą szukać całe życie, bo wiedzą, że warto.


Szczęście przychodzi i odchodzi kiedy chce. Żyje swoim własnym życiem. Nie można mu powiedzieć, by zaczekało, zwolniło, dało się złapać. Jest jak niesforne dziecko, które będzie robiło wszystko na opak, byle ci tylko dopiec. A ty nie możesz mieć mu tego za złe. Jeszcze przecież nie dojrzało.


Szczęście jest jak te bakterie, które się do ciebie przyczepią i nie dadzą żyć. Tylko, że takie bakterie zwalczasz antybiotykiem lub innymi lekami. Szczęście też da się zwalczyć, ciągłym poszukiwaniem problemów, narastającym, ale nieuzasadnionym niezadowoleniem z życia. I wtedy nawet jak już do ciebie przyjdzie, nie ma jak się uczepić, bo je odtrącasz. Tylko po co?


Ja wolę szczęścia sama szukać. Czasem się ukryje gdzieś w głębi lasu, a czasem pod łóżkiem. Ale zawsze mogę je znaleźć, gdy tylko tego chcę. Ty też możesz. Pamiętaj tylko, że im bardziej chcesz je znaleźć, tym więcej wysiłku musisz w to włożyć, bo szczęścia lubi uciekać. Im szybciej je gonisz, tym prędzej będzie znajdowało kryjówki.


Wiadomo, czasem coś się pokomplikuje, pokrzywi, powygina. Ale to, ze raz przesoliłaś zupę, nie znaczy, że tak będzie całe życie. Próbuj dalej, bo bez ryzyka życie byłoby nudne.



2 komentarze: