8 lutego 2015

Troskliwa brzoskwinia od Bielendy



W pierwszym tygodniu ferii jeszcze o siebie dbałam, ale z dnia na dzień coraz mniej, bo coraz więcej rzeczy trafiało do kartonów itp. W końcu udało mi się przeprowadzić, a i tak nie było czasu na nic, bo teraz czekało nas rozpakowywanie. Zaniedbałam się. Dlatego zrobiłam zakupy w Rossmannie i mogę się pochwalić moim nowym balsamem do ust.


Przed jego stosowaniem, moje usta wyglądały tragicznie. Skórka na nich była biała, wyschnięta. Mogłam ją ściągać płatami z ust... Do tego ciągle miałam uczucie ściągnięcia. Teraz to wszystko minęło. Po dziesięciu dniach stosowania balsamu, moje usta wróciły do prawie normalnego stanu. 

Co robi troskliwa brzoskwinia? 
Skutecznie pielęgnuje i natłuszcza delikatny naskórek ust, likwidując uczucie spierzchnięcia, ściągnięcia i suchości. 

Mogę zapewnić, że to wszystko prawda, ale nie od razu. Po pierwszym użyciu zniknęło uczucie ściągnięcia, ale usta chwilę później znów były suche i musiałam nałożyć go jeszcze raz. Po kilkunastym użyciu, przykre uczucia już nie wracały, a usta były długo nawilżone. Powoli pozbywałam się tych wszystkich rzeczy. 

Stosowanie. 
Balsam rozprowadzić równomiernie na ustach, czynność powtarzać wg potrzeb. Produkt do całorocznego stosowania. 

Tutaj mogą się pojawić różne opinie, bo dla niektórych wystarczy użycie dwa razy dziennie, a dla niektórych dziesięć. Nie świadczy to o złej jakości balsamu, ale o stopniu zniszczenia ust. Na początku używałam go niemal co chwilę, a teraz wystarczy dwa/trzy razy dziennie i czuję, że moje usta są odpowiednio zadbane. 


Zapach.
Bardzo przyjemny. Już z daleka czuć brzoskwinię (słowa mojego chłopaka). Utrzymuje się on jakiś czas. Nie jest męczący, ani duszący. Gdy go kupowałam, nie mogłam się zdecydować, który wybrać, ponieważ w serii jest jeszcze malina i wiśnia. W końcu podało na  brzoskwinię. 

Jak wygląda na ustach? 
Kolor jest naturalny, prawie niewidoczny, co mi odpowiada. Lekko połyskuje, ale tak jest z balsamami natłuszczającymi. Ogólnie nie lubię, gdy "świecą" mi się usta, ale jakoś to przeżyłam. 

Wydajność.
O tym nie mogę zbyt wiele powiedzieć, chyba, bo stosuję go tylko dziesięć dni. Jednak używałam go bardzo dużo razy, jak już pisałam wcześniej. Wystarczy niewielka jego ilość, żeby posmarować całe usta. Została mi go jeszcze jakieś trzy czwarte. 

Opakowanie. 



Skład. 


Znacie ten produkt? Jak wam się podoba? 

10 komentarzy:

  1. Ja miałam wersję malinową i lubiłam ją, dodatkowo była to miła odmiana od używanych masełek do ust ;)
    Odnośnie korektora - wydaje mi się, że może być to wina samego produktu i jego raczej lekkiego krycia. Spróbuj sięgnąć po płynny korektor który kryje nieco mocniej, wtedy po delikatnym wklepaniu go opuszkami palców powinnaś zauważyć różnicę ;) Można też spróbować aplikować korektor pędzelkiem przeznaczonym do tego celu. Ja też szukam korektora idealnego metodą prób i błędów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masełka z tej serii też są:)
      używałam już kilku korektorów, ale może na takie trafiałam :) gdy już wykończę ten, co mam, pomyślę o płynnym :) dziękuję ;)

      Usuń
  2. Używam masełek z Bielendy i bardzo je lubię :) Pięknie pachną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biorąc pod uwagę zapach balsamu, na pewno cudnie pachną ;)

      Usuń
  3. Nie przepadam za takimi zapachami i smakami :) Ale od czasu do czasu coś orzeźwiająco owocowego na moje usta trafia. Wiosną pewnie wrócę po długiej przerwie do Eosa.
    ps. jeśli dodasz adres swojego bloga do Disqusa, będzie łatwiej do Ciebie trafić :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wręcz przeciwnie - uwielbiam :)

      postaram się to zrobić:)

      Usuń
  4. Mam masełko do ciała z bielendy oraz ten balsamik, tyle, że malinowe. Pysznie pachną! (no chyba, że ktoś nie lubi mamby- to dokładnie taki zapach ;)) jak najbardziej i te mogę polecić. :) + oba mają zaskakująco dobre składy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam je ostatnio w biedronce ;) ale na razie sie nie skuszę na masło do ciała ;) najpierw ziaja ;)

      Usuń
  5. Ale ma piękną nazwę. :) u mnie najlepiej do us się Retimax sprawdza, albo wazelina o zapachu czekolady. Mmm... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znam tych kosmetyków, o których piszesz :)

      Usuń