26 lutego 2015

Wielkie lęki i małe fobie



Trzy lata w gimnazjum to z jednej strony najgorszy, a z drugiej strony najlepszy okres mojego życia. Dziś jednak opiszę ten gorszy, bo odczuwam jego skutki nawet teraz, gdy od pół roku uczę się w technikum.


Nie znoszę nowych znajomości, ale tylko na początku. Przeważnie nie wychodzi mi pokazanie się z dobrej strony, więc od razu zyskuję wrogów. A nawet, jeśli uda mi się gdzieś tam komuś się przypodobać, podświadomie robię wszystko, by go do siebie zniechęcić. Dlatego też w gimnazjum na początku tak było. Potem zaczęłam zyskiwać dobrych znajomych, aż w końcu utworzyliśmy swoją sześcioosobową grupkę. To jednak stało się na koniec szkoły.

Wcześniej wiele osób, nawet takich, którzy mnie nie zali, nie lubiło mnie. Cokolwiek nie robiłam, od razu pojawiała się krytyka. Miałam swoje zdanie - źle. Nie miałam - źle. Lubiłam kogoś - źle. Nie lubiłam - źle. Mogłam to zobaczyć na każdym kroku. 

Gdy założyłam bloga pod koniec gimnazjum, oczywiście nie uszło to bez echa. Od razu dostałam (anonimowe oczywiście) pytania na asku - po co mi to? czy wiem, że i tak to nikogo nie zainteresuje? itp. Nie przejęłam się tym i zyskałam. Na szczęście, bo mogłam się załamać i przestać pisać, ale straciłabym pasję. 

Wcześniej także dostawałam liczne dziwne wiadomości. Parę razy nawet się dowiedziałam, że już powinnam wymyślać imię dla dziecka. Pytali, w którym miesiącu ciąży jestem, a ja nawet nie wiedziałam, że będę rodzić. haha. I do tej pory nic ze mnie nie wyszło. No cóż. Ale to bolało. Nic przecież nikomu nie zrobiłam, a każdy po mnie jechał. 

Jednak przestałam się tym przejmować i teraz śmieję się, gdy jeszcze zdarzy się komuś do mnie napisać coś obraźliwego. Ale lęk pozostał. Cokolwiek robię, myślę, co inni o tym powiedzą. gdy widzę komentarz na blogu, zanim go przeczytam, mam dziesięć tysięcy przykrych wizji, które na szczęście się nie spełniają. Nie wiem, dlaczego tak mam, ale wiem, że nie chcę znać już tego uczucia. Nie łatwo mi jest pokonać ten lęk, choć jest on w sumie nieuzasadniony. 

Doradzicie coś? 

2 komentarze:

  1. Witaj! Myślę, że jesteśmy całkiem podobne. Też tak miałam. Może i nie piszę bloga. Ale czasem znajduje osoby takie jak ja. Nie jestem towarzyska, nie lubię ludzi. Wiekszości. Zawsze na swój temat słyszałam wredne komentarze.
    Wydaje mi się, że nie umiem ci pomóc, mimo chęci. Też taka jestem. Boje się co pomyślą inni. To głupie, ale nie umiem sobie z tym poradzić
    Powodzenia!
    PS. Super blog, będę częściej zaglądać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie głupie. każdy człowiek ma inne problemy. jedni boją się pająków, inni za to porażki i wyśmiania. rozumiem cię.

      dziękuję, licze na ciebie ;)

      Usuń