18 lutego 2015

Witam w krainie dojrzałości



Zauważyłam, że wiele osób w moim wieku zachowuje się jak dzieci. Nie chcę tu nikogo obrazić, co możecie zobaczyć, jeśli doczytacie ten wpis do końca. Ja sama, naznaczona wieloma nieprzyjemnymi sytuacjami mojego życia, lubię czuć się dorosła. Jednak zauważyłam, że to nie jest tak, jak zawsze myślałam. 


Dla mnie dorosłość równała się dojrzałości. To nie zawsze idzie w parze. W sumie dowód osobisty, który otrzymujesz, gdy skończysz osiemnaście lat z dojrzałością nie ma kompletnie nic wspólnego. Są osoby, które już w wieku czternastu lat potrafiły sobie ułożyć całe życie, a są takie, które nie potrafią tego mając trzydzieści. Są osoby, które będąc młodymi, mają tylko dojrzałe zajęcia, a są takie, które lubią rozrywkę i zabawę w wieku pięćdziesięciu lat. Czy któreś z nich są gorsze? Nie, oczywiście, że nie.


Dojrzałość także pojmowałam całkiem inaczej, niż dane mi było teraz zrozumieć. Dla mnie miała to byś zachowana powaga wszem i wobec, w sumie to chyba nawet brak poczucia szczęścia przy każdej, nawet najmniejszej rzeczy, rozmowy tylko na poważne tematy... Ale to wszystko nie jest tak, jak to sobie planowałam. I dobrze, bo zanudziłabym się na śmierć takim życiem. Teraz (na szczęście) pojmuję ją w całkiem inny sposób. Teraz jest to umiejętność śmiania się i cieszenia życiem, tak, jak to było, gdy byłam całkiem mała. Są to rozmowy na wszelakie tematy i umiejętność wyrażenia swojego zdania w nawet najbanalniejszych sprawach. Jest to chęć bycia sobą w każdej chwili, nie ważne, czy ktoś nas widzi, czy nie. 


Dojrzałość nie jest wrodzona, a nabyta. Uczymy się jej. Widać to, gdy obserwuje się grupę osób w jednym wieku. Jedni przejawiają ją w prostych czynnościach, inny w błyskotliwych myślach, a jeszcze inni nie nauczyli się jej w ogóle. Kiedyś na lekcji wyszła z tylnych ławek kupa śmiechu, a gdy do mnie dotarło, z czego się tak śmieją, w sumie trochę się zasmuciłam. Nie lubię, gdy ktoś tak po prostu, bez najmniejszego powodu nabija się z chorych ludzi. Czy to ich wina, że cierpią? Nie.


Sądzę, że każdy człowiek powinien być w życiu sobą. Jedni wolą więcej śmiechu, inni zaś spokoju. To nie ma znaczenia, czy płaczesz całe życie, czy się śmiejesz. Ważne kim naprawdę jesteś. W tym miejscu chce pokazać, że zachowywanie się jak dziecko, nie jest złe. Lubisz się śmiać? - Śmiej się, lecz z umiarem i z właściwych rzeczy. Dzieci tak robią. One gdzieś instynktownie wyczuwają, co wypada, a co nie. Jeśli widzi motyka - cieszy się. Jeśli widzi chorą mamę - smuci się. To naturalne. Zabawy też są dobre, imprezy pewnie też, choć sama ich nie lubię. Nie twierdzę, że zachowywanie się jak dziecko nie przystało na ten wiek - są tylko sytuacje, w których trzeba pokazać ile ma się lat i jak bardzo jest się dojrzałym. Choćby miała być to tylko krótka wypowiedź na lekcji.



8 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze o tym piszesz... Są osoby, które mają już ponad trzydzieści lat, a wciąż oglądają i czytają filmy fantasy bądź oglądają anime, a mają lepiej poukładane w głowie niż niejeden starszy. Akurat parę dni temu PRZYJACIEL w moim wieku [19 lat...] wywinął całej naszej grupie numer godny dziewczynki z podstawówki i nie wiem, czy śmiać się, płakać, mścić, bo po prostu opadły mi ręce... Jestem w kropce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zależy od tego co zrobił i jakie miał w tym intencje. inaczej ci pomóc nie mogę, bo nie znam sytuacji, ale można by się postawić na jego miejscu.

      Usuń
  2. Myślę, że dorosłość, dojrzałość i spełnianie oczekiwań innych to inne inności :) Każdy jest taki, jaki chce być i to od niego zależy, jak będzie sobą kierował. A nasze oczekiwania, no cóż...
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że poruszasz ten temat. Zgadzam się z Tobą w 100%

    OdpowiedzUsuń