23 lutego 2015

Zbyt mało czasu


Ostatnio sobie myślę na temat czasu. Doszłam do wniosku, że gdybym chodziła spać, jak "normalne" nastolatki, czyli gdzieś między pierwszą, a trzecią w nocy, to by mi czasu starczało na wszytko. Ale, że ja nie jestem jak każdy inny, to i w tej kwestii jest we mnie coś dziwnego. Otóż chodzę spać przeważnie między dwudziestą pierwszą a dwudziestą trzecią. Chciałabym mieć więcej czasu na wszystko.


To nie to, że nie mam czasu na nic, czy też nie wyrabiam się ze wszystkiego, co sobie zaplanuję. Jest odwrotnie. Mam dużo wolnych chwil. Często zamknę moje ToDoList, a nie ma jeszcze dziewiętnastej. Jednak nie lubię siedzieć bezczynnie i dzięki temu zawsze znajdę coś do zrobienia. A jak już znajdę, to jest w sumie jeszcze gorzej. Pochłania mnie to co robię. Znajduję kolejne rzeczy do wykonania, wynikające z uprzednio dokończonej przeze mnie czynności. I tak popadam ze skrajności w skrajność. Od nic nie robienia i wolnego czasu, do natłoku zadań i zaśnięcia w nieodpowiedniej porze. 

Udało mi się zrobić kilka rzeczy, z których jestem dumna, jako iż to by dla mnie tydzień organizacji czasu, planowania dnia itp. Zauważyłam, że najłatwiej mi wszystko wykonać gdy:
- zapisuję dokładnie, co mam zrobić wraz z ramami czasowymi. Robię sobie taką jakby tabelkę, gdzie w pierwszej kolumnie piszę co zrobić?, w drugiej w jakim czasie?, a w trzeciej ile mi to naprawdę zajęło czasu? Dzięki temu orientuję się, ile czasu średnio potrzebuję na daną czynność i jestem coraz lepsza w układaniu dokładnego planu dnia. Przeważnie wyrabiam się przed czasem, który sobie określiłam, ale zdarza się, że siedzę nad czymś zdecydowanie dłużej. Wtedy pozwalam sobie na dokończenie, a nie rzucenie w kąt. 
- nie piszę nic, sprawdzam tylko, co mam zaplanowane na dany dzień w moim spisie zajęć (coś jak plan lekcji) i wykonuję po kolei wszystko, co wpadnie mi w oko. Nie przejmuję się czasem. Robię jedną rzecz od początku, do końca, bez przerywanie jej na cokolwiek innego (chyba, że jest to kolacja, wtedy z chęcią przerywam). Staję się wtedy jednozadaniowa i szczerze mówiąc podoba mi się ta metoda wykonywania zadań. Myślę, że się polubiłyśmy i teraz będę częściej z niej korzystać, choć przeplatanie i zapisywanie ram czasowych także mi odpowiada. 

Mimo mojego ścisłego lub ogólnego planowania, robię wiele rzeczy ponad normę, którą sobie wyznaczam. Jednak ciągle mam wrażenie, że nie powinnam iść później spać, bo czegoś nie zdążyłam dokończyć, bo czegoś jeszcze nawet nie zaczęłam, co z tego że mam na to jeszcze miesiąc. Staram się być perfekcjonistką w tym co robię i dlatego właśnie chciałabym wszystko zrobić od razu, póki mam siłę i chęci. Co z tego, jeśli dopada mnie taka senność, że nie da rady nic zrobić?

Ze szkoły wracam w godzinach około szesnastej - czasem później, czasem wcześniej, dlatego nie mogę sobie pozwolić na drzemkę popołudniową, bo wtedy mogę się pożegnać ze zrobieniem czegokolwiek. 

Podsumowując, niby ciągle coś robię, mam jednak dużo czasu. Mimo, że mam dużo czasu, ciągle mi go brakuje. Macie jakieś sposoby na to, by "wydłużyć" dobę lub ewentualnie przestać odpływać o dwudziestej pierwszej? Nie, późniejsze wstawanie nie wchodzi w grę, piąta pięćdziesiąt to już najpóźniejsza pora :(

4 komentarze:

  1. Wydaje sie ze mam teraz czasu, a zadu. Jednak przy małym dziecku to nawet czasu na jedzenie nie ma. Niby wszystko sie robi jak córka spi. A kiedy spac w takim razie? Sama mam tyle pomysłów na makijaże itd. Ale czas nie pozwala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieciom jednak warto się poświęcić, nawet jesli to oznacza brak czasu dla samego siebie ;)

      Usuń
  2. Moim sposobem na wydłużenie doby jest znalezienie sobie nowych zadań :) Może wyda się to śmieszne, ale u mnie działa ;) Im mam więcej na głowie, tym lepiej potrafię sobie wszystko zaplanować i zorganizować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. probowałam i to działa ;) nie ma czasu na myslenie, czy zrobic to, czy tamto, tylko trzeba ciągle działać ; )

      Usuń