1 kwietnia 2015

Marcowe zeznania


Marzec dobiegł końca, a nawet nie pamiętam dokładnie, kiedy się zaczął. Szybko zleciało tym razem. Parę słów podsumowania, a o planach na kwiecień będzie, ale w kilku osobnych postach, ponieważ tym razem są inaczej zbudowane. 


Miesięczne wyzwanie opierało się na zadbaniu o nogi. W tym miesiącu ćwiczyłam zawsze dodatkowo na nogi. Udało mi się stracić 1 cm w obwodzie uda - z 53 na 52. Łydka niestety stoi w miejscu, co ma predyspozycje genetyczne. Nie zamierzam przestawać, bo chcę wrócić do mojej miary sprzed niecałego roku. 

Tygodniowe wyzwania marca
(tygodnie podaję w skali roku)
10 - rysunek na mokro, czyli pastele olejne i farby - szczerze? Namalowałam jeden obrazek, format A3, specjalnie na konkurs i zdobyłam pierwsze miejsce. Tyle by z tego było. Punkty? 1 na 3. 
11 - nauka, do matury itp - to mi się udało. W tydzień zrobiłam kilka lekcji biologii, matematyki i oczywiście dorzućmy do tego sprawdziany i normalne lekcje w szkole oraz języki, których uczę się sama w domu. 3 na 3. 
12 - rysunek inaczej, ołówek i kredki - ha. haha. hahaha. Tyle mam do powiedzenia. Zawiodłam na całej linii. 0 na 3. 
13 - gotowanie, jak tam moja książka kucharska?  - Świadomie przerzuciłam to zadanie na kolejny tydzień. Nie dałabym rady w tym, Psychicznie byłam na skraju wyczerpania. Dlatego 13. tydzień przerzucam na kwiecień. 

Inne
Stan na 28 marca 2015 roku. 

W tym miesiącu przeczytałam aż 2252 stron. Jestem z siebie zadowolona. W tym roku ogółem przeczytałam już 19  książek ( zostały mi jeszcze 33 ). Oczywiście i tak czytać będę, nawet gdy przekroczę "limit". Dało mi to niewiele ponad 50 cm. Do mojego wzrostu brakuje jeszcze jakieś 110 :) 

Nauka języków obcych: jest to 20 odbytych w zaciszu domowym lekcji, gdzie niektóre składały się z dwóch części, niektóre z jednej, a każda minimum 15 min. Jestem z tego zadowolona, choć niemiecki i tak pozostaje w tyle. Zdecydowanie za bardzo w tyle. 

Ćwiczenia stały się dla mnie w ostatnim czasie sposobem na rozładowanie napięcia, poprawę samopoczucia i wyżycie się. Ćwiczyłam przez cały miesiąc 20 razy. Dodajmy to tego dwa dni okresu i silnych bólów brzucha, które eliminują aktywność fizyczną, oraz lekką kontuzję, która wyłączyła mnie na trzy dni. W efekcie daje to niezły wynik. Do tego poszłam biegać, co będzie mi towarzyszyć w kwietniu!

Rysunek. Nie popisałam się. Całe dwa przez miesiąc. Jednak nie chcę się do tego zmuszać, bo po co? Nie widzę w tym sensu. Wolę usiąść i rysować wtedy, gdy mam na to ochotę 

Obejrzałam wszystkie odcinki ZDROWOMANII i na maksa mnie to pochłonęło. Zapraszam na YouTube. 

Reszta rzeczy wypadła całkiem nieźle. Ten miesiąc nauczył mnie jednak czegoś ważnego. O tym będzie w kwietniowych planach. 

A wam jak minął miesiąc? 


6 komentarzy:

  1. A ja w marcu strasznie się obijałam z ćwiczeniami i teraz mi wstyd... :) Zerknę co to ta Zdrowomania... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja trochę też :) plany jednak nie do końca wyszły, ale zawsze jest czas, żeby to poprawić :)

      Usuń
  2. So nice. I like your blog. you aer beautiful.

    I found coupons web, amazon coupons, clothing coupons.

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Ci powodzenia w kwietniu aby było jeszcze lepiej ! :) http://kinia-lifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń