9 kwietnia 2015

Umartwianie szczęścia


Szczęście wynika z różnych czynników. Dla każdego z nas są one inne, bo przecież nikt (nawet bliźniacy) nie jest taki, jak inni. To, co nas unieszczęśliwia, także. A od czego uzależniamy nasze życie? Od szczęścia? A może od nieszczęścia?



Spróbuj sobie przypomnieć najszczęśliwszą chwilę twojego życia, albo jakąkolwiek, które była dla ciebie bardzo szczęśliwa. Łatwe prawda? Przywołaj ją bardziej, tak, jakbyś tam była.
A teraz najnieszczęśliwszą. Masz już? Ją także przywołaj jak najbardziej. Wiem, wiem, to trudne i bolesne.
A teraz pomyśl, którą chwilę odczułaś bardziej? Co było większe: smutek, czy szczęście? Jeśli szczęście, to dobrze. To znak, że wiesz, co się w życiu liczy i co jest dla ciebie ważne. Jeśli nieszczęście, cóż... dalsza część posta jest dla ciebie.


Zauważyłam w moim otoczeniu, że mimo najlepszego, najbardziej udanego dnia w życiu, bardzo łatwo stracić humor przez głupotę. Nie chcę tu mówić o ciężkich życiowych sytuacjach, bo znam takie i wiem, jak ciężko sobie z nimi poradzić, wiem, jak to jest mieć depresję. Teraz chcę mówić tylko o prostych, codziennych sytuacjach z życia. Takich, z jakimi każdy z nas ma/może mieć do czynienia. Dla uczniów może to być, np. niezapowiedziana kartkówka, dla dorosłych, np. a niech będzie głupio - rozlane mleko. Czasem przez taką niewinną z pozoru sytuację potrafimy zepsuć sobie cały dzień.

Warto?

Kiedy czujesz się lepiej? Gdy jesteś szczęśliwy, czy raczej odwrotnie? No właśnie. Myślę, że każdy odpowiedział to pierwsze. TO w takim razie, dlaczego uzależniasz swój poziom szczęścia od rzeczy nieszczęśliwych? Spróbuj pomyśleć następnym razem, czy to rozlane mleko jest naprawdę takie złe, bo jeżeli dołują cię tak banalne sytuacje, to nie chcę wiedzieć, co zrobisz, gdy spotka cię w życiu coś naprawdę ciężkiego (nie życzę ci tego, absolutnie).

Od dziś (nie od jutra) spróbuj zacząć uzależniać swoje szczęście od szczęśliwych rzeczy, a te złe, mało znaczące (no bo co za różnica, że była kartkówka? Przecież wiesz, że masz się uczyć z lekcji na lekcję) pomijaj. Nie ma sensu się zadręczać. Uwierz mi. 

4 komentarze:

  1. Oj to chyba nasze narodowe przekleństwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żebyś wiedziała ;) ale chociaż każdy z nas może coś z tym zrobić i swoją radością zarażać innych :)

      Usuń
  2. Już tak jest, że nawet jak znajdziemy stówkę na ulicy, to myślimy - a, szkoda, że nie dwie. Tak samo jest z takimi głupotami psującymi dzień. Wolimy się nad nimi trząść, zamiast myśleć o miłych rzeczach.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są osoby, które twierdzą, że mają "wielkie załamanie nerwowe" bo jest niezapowiedziana kartkówka. Chociaż z drugiej strony może lepiej, żeby ich nic gorszego nie spotkało.

      Usuń