3 maja 2015

Denko kwietniowe


Dziś denko kosmetyczne z kwietnia. Będzie opis aż 14 kosmetyków. Zapraszam! Już drugi miesiąc z rzędu jestem zadowolona z ilości zużytych kosmetyków. 



Żel do mycia twarzy Synergen - ładnie pachniał, dość dobrze mył, mało wydajny i zbyt rzadki. Na krótką metę jest dobry, ale starcza na zdecydowanie zbyt krótko. Nie kupię więcej. 


Odświeżający krem do rąk Oriflame - ładnie pachnie wiśniami, wydajny i odświeżający. Być może wrócę do niego, gdy moje dłonie nie będą potrzebować większego nawilżenia, bo tego krem nie robi. Uczucie nawilżenia jest tylko przez chwilę. 


Szampon i odżywka Oriflame - pisałam wam o tym i narzekałam. Zostaję przy tej opinii, choć przez jakieś ostatnie dwa tygodnie używania odżywki, trochę ją polubiłam. Dobrze się po niej rozczesywało włosy. Teraz jednak szukam czegoś do włosów cienkich lub na objętość. Nie kupię więcej. 


Mleczko do demakijażu z biedronki (haha) - mimo pozorów był to prawie najlepszy kosmetyk do demakijażu, który miałam. Dobrze zmywał makijaż, ale na mocniejszy potrzebne były dwie próby. Wrócę do niego, gdy tylko skończy się z Ziaji. 


Krem do twarzy na dzień z morelą Oriflame - miły, lekki, delikatnie pachnący krem, którego używałam i na dzień i na noc. Dobrze nawilża, nie jest tłusty i nie zapycha. Podobał mi się i chętnie do niego wrócę. 


Masło kakaowe Ziaja - mój ulubiony zapach jeśli chodzi o kremy do ciała. Poprawia koloryt skóry i dobrze nawilża. Jest dość wydajny, ale wolałabym wersję w słoiczku, bo z tego ciężko było wydobyć resztki kosmetyku, które nie chciały spłynąć. Kupię ponownie. 


Eliksir do włosów przeciw wypadaniu Green Pharmacy - na początku myślałam, że będzie dobry, ale zawiodłam się. Psikało się fajnie, ale niestety nie było efektów. Później zaczęłam łączyć go z szamponem i wcierać w skórę głowy. Wtedy zaczął działać. Nie kupię ponownie. 


Krem do stóp Oriflame - słodko pachnący, dobrze nawilżający. Zmiękczał stopy, które przyjemnie pachniały, na szczęście zapach za bardzo się nie roznosił. Podobał mi się prawie tak bardzo, jak miodowy brat. Jeśli będzie jeszcze dostępny - wrócę do niego. 


Podkręcający tusz do rzęs Oriflame - o ile na koniec używało się go bardzo fajnie, tak początek był koszmarny. Tusz lał się, nabierał w hurtowej ilości i robił pajęcze nóżki. Dopiero gdy wysechł, zaczął spełniać swoje funkcje. Podkręcał, wydłużał i ładnie rozdzielał rzęsy. Gdyby nie początek, wróciłabym do niego, ale nie mam ochoty się z nim drugi raz męczyć. 


Róż do policzków, chyba Lovely - mój pierwszy róż, który spadł mi na podłogę i się rozsypał. Używałam go jeszcze potem, ale nie podobał mi się efekt - prawie niewidoczny. Stwierdziłam, że dość z nim i kupię sobie porządny. Do tego już nie wrócę. 


Oddychający lakier z biedronki - dałam za niego niewiele. Na początku, jak dobrze pamiętam, był chyba dość dobry. Ostatnio, gdy go używałam, schodził całymi płatami przy kontakcie z wodą. Nie kupię drugi raz. 


O tym olejku pisałam wiele razy, więc tym razem nie będę.


Balsam do ust Bielenda - słodki zapach, dobrze nawilża, spełnia swoją rolę. Niestety zepsuł się. Pewnie od zbyt wysokich temperatur. Mimo tego, że mi się podobał, nie kupię go więcej - wypróbuję inne wersje zapachowe i chyba postawię na te w słoiczkach. 


Jak tam wasze denka? 


4 komentarze:

  1. U mnie denka słabo, ale mam dużo nowości, czekam jeszcze kilka dni, żeby zrobić ogromny haul ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi teraz denka lecą ;) a nowości też kilka wpadło :)

      Usuń
  2. Świetne denko ;) miałam masło kakaowe i uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń