25 maja 2015

Magia fiszek


Chyba każdy słyszał już o małych karteczkach ze słówkami. Większość pewnie kupiła sobie jakiś zestaw. Ja raz wygrałam kilka fiszek, ale z nich nie korzystam. Wolę swoje, domowe, robione, ponieważ spełniają moje oczekiwania w 100%. 




Według mnie nie ma sensu kupowania fiszek, ponieważ jest to dość spory wydatek, a przecież nauczymy się słówek z nich i pójdą w zapomnienie. Taniej (i lepiej) jest zrobić je samemu. Ja tnę kartkę na 32 części. Taka wielkość mi odpowiada. Potem piszę na jednej stronie po polsku, a z drugiej po niemiecku lub angielsku. 


Dlaczego warto uczyć się z fiszek? Zapamiętujesz szybko, nie widzisz "podpowiedzi", tak jakbyś to miał ucząc się z kartki. Jest to chwila zapamiętania. Jeśli dane słówko zapamiętasz - odkładasz fiszkę. I tak za każdym razem, aż nie znikną wszystkie. Jest to wygodne. Można uczyć się wszędzie. Na pewno lepiej iść gdzieś z małymi karteczkami w kieszeni, niż z kartką A4. 

Odkryłam jednak, że nie tylko słówek da się z nich uczyć. Można także uczyć się:
  • wzorów - bez różnicy czy z matmy, fizyki, chemii... Z jednej strony piszesz słownie (np. pole kwadratu), a z drugiej wzór (np. a*a);
  • definicji - z jednej strony piszesz słowo, które chcesz zdefiniować (np. popyt), a z drugiej jego definicję (np. ilość chętnych do kupna danego dobra lub usługi, po określonej cenie, w określonym miejscu i czasie, poparta funduszem nabywczym).

Zrobiłam sobie na nie pudełeczka, w których trzymam fiszki odpowiedniej kategorii. Np. Pudełko na niemiecki, a w nim pliki związane gumkami, np. podróż, pogoda. Tak się da chociaż szybko i łatwo połapać, co gdzie jest, co jeszcze trzeba powtórzyć. 

A co do powtarzania. Ja robię to tak:
  1. Uczę się pierwszy raz, tylko czytam i przekładam kolejne słówka. 
  2. Patrzę, co zapamiętałam - czytaj po polsku, odpowiadam po niemiecki. Dzielę je na kupki - umiem, nie umiem
  3. Gdy dojdę do końca, biorę kupkę nie umiem i zaczynam od nowa. 
  4. Powtarzam kroki 2. i 3. aż nie skończą mi się słówka, albo aż nie wyłonię powiedzmy trzech, których nauczenie się sprawia mi problem. 
  5. Przychodzę po jakimś czasie i powtarzam kroki 2., 3., 4. Tym razem już mniej ląduje za pierwszym razem na kupce nie umiem. 
  6. Powtarzam do skutku. Jeśli nie umiem będzie zawierało za każdym razem te same słówka, odrzucam inne i skupiam się na tych, aż ich nie opanuję. 
To tyle. Niby takie małe karteczki, a jakie przydatne. 
Uczycie się z fiszek? 

18 komentarzy:

  1. Nigdy nie stosowałam tej metody uczenia się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fiszki chyba są metodą niezawodną, też je kiedyś używałam - i twierdzę, że wszystko ręcznie zrobione, napisane naszym pismem, dużo łatwiej do nas trafia i przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. samemu tez sie pisze to, co potrzebne, a w kupnych moze tego nie być :)

      Usuń
  3. Ja sie tak uczę angielskiego ;) Naprawdę szybko wtedy idzie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak chodziłam do szkoły to często je wykorzystywałam jak miałam więcej czasu na naukę albo jak coś wybitnie mi nie szło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym co nie idzie tez sie sprawdza...albo jak sie na 300 zwrotów do nauczenia w niecały tydzień...

      Usuń
  5. Muszę wprowadzić takie fiszki u siebie :) Wiele razy takich używałam w szkole, a teraz jakoś zeszły na dalszy plan. Ale to naprawdę dobra metoda.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna metoda, chociaz mi nigdy nie chciało się w to bawić. ;p
    Obserwuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki temu prawie 300 zwrotów z niemieckiego opanowałam w niecałą godzinę jadąc autobusem, więc warto się w to "bawić" :)

      Usuń
  7. Wow! Ten pomysł jest genialny!
    Przyznaję, że nie znałam go wcześniej.
    Muszę wypróbować, koniecznie!
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie fiszki to zło, jeśli chodzi o języki :) Nie mówię, że powinno się tego unikać jak diabła, ale uczenie się słówek na ciągłym powtarzaniu nie daje wiele korzyści. Bo zapamiętujesz mechanicznie, co oznacza(czyli bez kontekstu) i bądźmy szczerzy to nudzi. Mnie do tego stopnia, że już nigdy nie wrócę do tej metody :)Należy zawsze szukać jakiegoś kontekstu. Ja najczęściej wpisuje słówko w szukajkę na youtube i oglądam jakieś filmiki z nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie akurat tak się dobrze uczy i tak się składa, że angielski np umiem na tyle dobrze, by pozwolić sobie na naukę słówek w taki sposób. I nie, nie nudzi mnie to.

      Usuń