13 lipca 2015

Dwie osoby



W dość głupiej sytuacji zauważyłam, że siedzą we mnie tak jakby dwie osoby. To nie jak z wilkami - dwa - jeden dobry, a drugi zły. Ja mam dwie osoby: smutną i szczęśliwą. Są one całkiem inne i nie łączą się. 


Czym się różnią? Oprócz nastroju zmieniają się ich priorytety. Szczęśliwa widzi świat pozytywnie i szuka sensu w robieniu każdej rzeczy, który oczywiście znajduje. Po co ciągle się uczysz? Studia same nie przyjdą. Chcę mieć dzieci - inni sobie radzili, ja też sobie (za parę lat) poradzę. Może statystki bloga nie są dobre, ale przecież kiedyś będzie lepiej! Tak, jak widzicie, sens we wszystkim, motywowanie się to jej dobra strona. Stara się dobrze zorganizować, by poradzić sobie z wyzwaniami. Problemy stara się jakoś przezwyciężyć. 

A smutna, jest okropna. Wiadomo,każdy czasem musi wylewać łzy. Ale jeśli do tego dojdzie niechęć do świata, bezsens istnienia i przez to robienia czegokolwiek, to jest to mieszanka niemal wybuchowa. Szuka ona dziury w całym. Po co się uczę? Studia same nie przyjdą, ale i tak pewnie nie dostanę się na wybrany kierunek. A nawet jeśli, o pewnie sobie nie poradzę, nie mam szans... Dzieci? Nie znam się na tym. Niby się takimi maluchami zajmuję, ale przecież był też takie, co sobie nie radziły. Ja pewnie też. Ślub??? Kto to wymyślił? Pewnie zrobię coś głupiego i świat będzie się ze mnie śmiał przez najbliższe 100 lat. A blog? Czy jest sens? 

No i to jest problem, bo o ile pierwsza osobowość jest świetna, pełna życia i chęci - tak druga to całkowite przeciwieństwo. Nie lubię jej. A czasem do mnie przychodzi. Bije się ze szczęśliwą i czasem wygra. To nie jest przyjemne. Chociaż szczęśliwa też sobie nawet nieźle radzi. 

A wy,którą osobowość lubicie bardziej? Też macie takie dwie? 

4 komentarze: