6 lipca 2015

Dzielnice dobre i złe


W każdym mieście są lepsze i gorsze dzielnice. Zaczęło mnie zastanawiać, jak to wygląda w moim mieście i doszłam do pewnych rzeczy i wniosków. A między innymi do tego, że mieszkam w zdecydowanie złej dzielnicy. 


Nie chodzi tu o ilość pieniędzy. One nie mają znaczenia. Naprawdę. Wiadomo, w każdym miejscu są bogaci, biedni i ci pośredni. Tak samo jak w dobrej dzielnicy zły człowiek i odwrotnie. Ale przejdźmy do tego, o co mi chodzi. 

Są miejsca, w które z chęcią pójdziesz z dzieckiem czy nawet sama na niedzielny spacer. Czujesz się tam bezpiecznie i podoba ci się każda chwila spędzona w tym miejscu. A teraz dostawmy do tego miejsce całkiem przeciwne - wizja spędzenia tam choć chwili jest dla ciebie wyzwaniem. Myśl o tym miejscu siedzi w twojej głowie, gdy musisz tamtędy iść do szkoły/pracy/gdziekolwiek. 


No cóż, takie miejsca istnieją. 

Dla mnie paradoksem mojego miasta było stworzenie "Ścieżki Zdrowia" z placem zabaw dla dzieci w miejscu spotkać pijaków, żuli i pobliskich awanturników. Albo nie. To nie to, że wybudowali tam ścieżkę. Problemem są tu ludzie.


No bo jak niby iść z dzieckiem na spacer, gdzie na ławce dwa metry dalej siedzi pięciu takich pijaków, klną jeden przez drugiego, a co róż do któregoś przychodzi kobieta i się awanturują? 


Albo gdy idziesz spokojnie do domu i słyszysz tylko (w twoim kierunku): zostaw ją, niech spokojnie idzie, zostaw ją k.... A szłam tylko do domu z autobusu. Drugi już prawie stał, by do mnie podejść - widać że pijany. Przeszłam na drugą stronę, bo co miałam innego zrobić? 


Ktoś by mógł powiedzieć, że mam wybrać inną drogę - ale nie da się! Do domu, biblioteki, na autobus, do chłopaka, na zakupy - wszędzie ta sama droga. A przecież nie będę wychodzić dzień wcześniej żeby kupić chleb, prawda?


Chciałabym, żeby każde miejsce było bezpieczne, ale wiem, że nie da się tego uczynić. Są sytuacje, których nie da się zmienić. Niestety.

Też macie takie dzielnice?

8 komentarzy:

  1. Ja mieszkam w przyjemnej, dobrej dzielnicy :) są u mnie też te gorsze

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście mieszkam na wsi, blisko miasta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam takie dzielnice i nie lubię się w nich pojawiać. Na szczęście w takiej nie mieszkam, ani nie mieszkałam. Współczuję, że tak masz. To musi być okropne, że nie możesz usiąść sobie spokojnie na ławce przed blokiem.
    ClaraMagdalene.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mieszkam w bloku, ale w pobliżu mam fajnie parki, lace zabaw i wg (mam młodszego brata) i nie mozna tak spokojnie isc, bo zaraz komentarze od pijaków i jakieś awantury...

      Usuń
  4. W moim mieście taką dzielnicą jest Śródmieście pełne pijaków, dresów itp itd. Jest to dzielnica pełna rozsypujących się kamienic, które są rewitalizowane krok po kroku, ale najtrudniejsza do zmiany jest mentalność ludzi. Pokolenie ludzi bezradnych i bezsilnych, a czasem sprytnych w pozyskiwaniu pieniędzy (nie poprzez pracę, ale zasiłki czy po prostu kradzieże czy rozboje) zamieszkuje te okolice i niestety tworzy każdego dnia złą sławę takiego miejsca. Coś powoli się zmienia, ale nie wystarczy eksmitować ludzi, trzeba zmienić ich myślenie. A to jest chyba najtrudniejsze...

    Pozdrawiam!
    Lasub

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację. Menttalność ciążko zmienić. Piję od paru lat - nic się nie stanie przez kolejne. Żona dalej ze mną jest - mogę być jaki chcę, nie zostawi mnie. Komuś przeszkadzam - niech się przeniesie w inne mniejsza. Co z tego, że to on stanowi zagrożenie...

      Usuń