29 września 2015

Dlaczego joga?


Wiele osób może się zastanawiać dlaczego ćwiczyć jogę. Pisałam już o niej z bardziej naukowych aspektów. Dziś za to chciałabym napisać z serca, dlaczego ćwiczę, jak ćwiczę i jak pokonuję gorsze dni. Też jestem tylko człowiekiem i mam prawo mieć gorszy dzień. Bo to nie jest tak, że jak się siedzi po tej stronie bloga, to się wszystko potrafi, i wszystko wychodzi najlepiej, i w ogóle nie ma co narzekać. 


Dla mnie joga na początku była pewnego rodzaju ukojeniem po wielkiej stracie. Musiałam czymś zatkać dziurę w sercu i właśnie ona się pojawiła na pomoc. Wtedy myślałam tylko o tym, by było mi lepiej, by się uspokoić i nabrać sił do dalszej walki. Czy teraz coś się zmieniło? Owszem. 

Zaczęło mi zależeć na tym, by coś osiągnąć. Zaczęłam ćwiczyć porządne asany aż do skutku. Zaczęłam układać pierwsze, niepewne układy asan, które były pełne wad i niedociągnięć, ale było mi lepiej. Czuję się coraz silniejsza, bardziej rozciągnięta (można to choćby potwierdzić faktem, że do szpagatu zostało mi tylko niecałe 20 cm). Czuję, że jestem w stanie zrobić wszystko, co chcę, jeśli tylko odpowiednio długo i dobrze nad tym popracuję. 

Mam czasem gorszy dzień. Nie chce mi się. Tak po prostu mi się nie chce. Co wtedy robię? Czasem odpuszczam. A czasem ćwiczę i widzę ukojenie nerwów. Dlaczego czasem mimo tego odpuszczam? Mimo tego, że wiem, że będzie mi lepiej? Bo jestem tylko człowiekiem i mam prawo odpocząć. Nie chcę się zmuszać, bo to ma być dla mnie przyjemność, a nie przymus. Dlatego też nie chodzę na żadne zajęcia. Nie chcę rywalizacji i wymagań. Chcę swojego tempa i wypracowanych nawyków. Chcę czuć siebie i swoje ciało, swoje możliwości, gdy ćwiczę. 

I widzę efekty tej zawziętości. 

Ćwiczę, bo tego chcę. Bo chcę być dobra w tym, co robię, bo chcę być spokojna. Ćwiczę dla własnej satysfakcji i też dlatego, że lubię widzeć zszokowane miny osób, które nie mają pojęcia jak tego dokonałam. No cóż, siedząc przez telewizorem nie da się niczego osiągnąć. Przykro mi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz