19 września 2015

"Fale są piękne, ale też niebezpieczne... pochłoną mnie..."

Pisanie pochłonęło mnie. Nie ma dnia, którego nie chciałabym czegoś napisać. Nie mówię tu o blogu. Zawsze chciałam czegoś więcej. Chciałam napisać powieść. I do tego ciągle dążyłam. Jednak bezskutecznie. Nigdy nie udawało mi się dobrnąć do końca. Czy tym razem jest inaczej?
Gdy zaczęłam pisać w wakacje, okłamywałam się, że tym razem dobrnę do końca, bo czułam, że znów szybko odpuszczę. Na razie mam napisane wiele fragmentów różnych książek (niektóre mogłyby być nawet dobre) ale leżą tak niedokończone. I już raczej dokończone nie zostaną.

Tak więc, gdy zaczynałam pisać w sumie byłam też pewna, że odpuszczę. Że nie dam rady. Że i tak nie dokończę. 

Myliłam się. 

Pisanie pochłonęło mnie. Codziennie mam nowy motyw, plan na dalszą część. Staram się napisać choć stronę dziennie, ale niestety, nie zawsze znajduję na to czas. Szkoła także mnie pochłonęła. Jak co roku. 

Pojawiają się ciągle następne i następne strony. Ostatnio zaczęłam pisać, kiedy mam choć 5 minut na to. Na lekcji, w domu, gdy mam przerwę w robieniu czegokolwiek. Wpisałam też to w mój grafik codzienny i teraz nie mam wymówek, by nie znaleźć na to czasu. Wręcz przeciwnie. Przez ostatni tydzień miałam go zadziwiająco dużo, bo zrezygnowałam całkowicie z komputera. I nie potrzebuję tak często do niego wracać (jedynie dla bloga i nauki). 

Mam już pięćdziesiąt ręcznie zapisanych stron. Skończył mi się zeszyt. Szukam kolejnych kartek, świstków, czegokolwiek na czym można pisać. I tworzę. Mam nadzieję, że bez końca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz