25 października 2015

Inna?


Za niecałe cztery miesiące kończę osiemnaście lat. Dlugo na to czekałam, ale powody osobiste raczej pozostaną tajemnicą. W sumie nie ma to większego znaczenia. Ale dopiero w tym wieku odkryłam, kim jestem, jaka jestem i co chcę w życiu robić. Ostatni rok był dla mnie własnie pełen w takie olśnienia i zmiany.



W mojej klasie się wyróżniam. Gdybyś weszła/wszedł do niej od razu być mnie poznał. Jestem inna niż wszyscy.

Zacznijmy od moich dwukolorowych włosów. Nie mogłam się zdecydować, jakie tak na prawdę bym chciała mieć. Czy fioletowe, czy czarne. Więc pofarbowałam. Z fioletowego wyszła mi czerwień (nie pytajcie). Także teraz już z daleka widać, że idzie Klaudia. Czarno-czerwone włosy - tego nikt w szkole nie ma.

Ubranie. Przeważnie czarna. Ewentualnie z innymi wstawkami (fioletowa spódniczka, różowa bluzka). Dobrze czuję się w tym kolorze. Wydaje mi się, że dobrze w nim wyglądam. A przez to jestem rozpoznawalna, bo nie patrzę na to co modne w danym czasie, tylko na to, jak się czuję i czy mi to pasuje do reszty ubrań. Nie chodzę w zwykłych dżinsach, kremowych sweterkach.


Ubranie zimą. Wtedy jestem najbardziej rozpoznawalna. Tylko ja przychodzę w krótkich spodenkach w środku lutego. Nie boję się założyć sukienki, czy spódniczki. Najchętniej chodziłabym tak cały czas ubrana. Do tego jakieś rajstopy i jest ok. Szczególnie lubię moja, to się chyba nazywa: kabaretki. Takie siateczkowe rajstopy.

Muzyka. U nas na przerwach puszczają muzykę. Przeważnie są to radiowe nowości, których, jako jedna z niewielu nie znam. Wszyscy sobie pośpiewują, a ja nie wiem, co to za piosenka. Cóż, wolę mój metal i rock. Na co dzień w słuchawkach gra System of a Down, Linkin Park, Metallica, Luxtorpeda, Happysad. I wiele wiele innych.

Religia. Gdybyś wszedł do mnie na religię, poznałbyś mnie. Tylko ja odrabiam na niej zadania na inne przedmioty, jem, piję, czytam, ryzuję, nie słucham, negocjuję, rozważam, zastanawiam się, myślę, krzyczę, kłócę się, nie rozumiem. Reszta tylko jest. I gada. To wszystko. Ogólnie tego przedmiotu nie lubię, ale wypracowałam sobie specjalne przywileje na lekcjach. Na przykład mogę jeść, gdzie inni mają zakaz. A to wszystko przez moje pytania na temat istnienia, "Biblii" itp. na które pan nie umie odpowiedzieć, więc lepiej, żebym siedziała cicho.

Jestem jedną z niewielu osób, dla których nauka to coś wspaniałego. Chcę się uczyć i okazuję to na każdym kroku. Nie robię z siebie idiotki i nie liczę ile to jedynek już nie dostałam. Gdybym jakąś miała, nie byłabym z tego dumna. Ogólnie ostatnią jedynkę dostałam kilka lat temu. Nie lubię widzieć, że jest źle. Wole uczyć się, chcieć to robić i łapać same piątki. Udaje mi się to.

Ogólnie sam fakt, że mi się chce. Gdy robiłam sama okładki na moje zeszyty, koleżanka spytała mnie, czy mi się chciało. Owszem, tak. Gdy mówię, że codziennie ćwiczę jogę i się rozciągam, wszyscy dziwią się, że mi się chcę. Gdy daję koleżance do przeczytania kolejne 10 storn mojej książki, inni wciąż dziwią się, że mi się chce. Skończyłam uczyć się 1/3 programu biologii do matury. Sama, w domu. A wszyscy wciąż się dziwią.


Dlatego własnie sądzę, że jestem inna. Może wy też tacy jesteście - to dobrze. Ale w mojej szkole jest wyjątkowa, a w klasie szczególnie. Cieszę się z tego i nie będę mówić, że jest inaczej. 

Nauczyłam się już, że nie ma sensu się poniżać, i mówić, że jestem brzydka, głupia i w ogóle, tylko dlatego, że tak wypada. Według mnie trzeba być z siebie dumnym i zadowolonym. Po co obniżać sobie poczucie własnej wartości? Tylko dlatego, że tak wypada?

8 komentarzy:

  1. To dobrze, że jesteś inna. "Inni" ludzie są wyjątkowi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Racja kochana trzeba być z siebie dumnym <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko podziwiać, że w tym świecie gdzie króluje szarość i nijakość Ty pozostajesz sobą i nie boisz się być ,,inna,, tzn. żyjesz zgodnie ze swoimi przekonaniami co jest moim zdaniem super.
    Mądra z Ciebie kobietka :)

    OdpowiedzUsuń