1 listopada 2015

Milion pytań do - ulubione jesienią


Jesień, to pora roku, która odbiera mi prawie całą wolność. Szkoła pochłania większość mojego czasu. A gdy z niej wracam, cóż, dalej się uczę. Takie życie. Wcale nie narzekam, doceniam fakt, że mam szansę się uczyć. Ale prawda jest taka, że po 10 godzinach nad książkami chce się odpocząć. 



Twój ulubiony napój w chłodniejsze dni?
Ostatnio uwielbiam liściastą herbatę z granatem i żurawiną. Piję co najmniej szklankę dziennie, choć denerwują mnie czasem te fusy. Przeważnie robię ją sobie jak tylko wejdę do domu, lub na wieczór, gdy już jest ciemno. 

Co najchętniej robisz jesienią? 
Lubię czytać przez cały rok, ale jesienią chyba ma to największy urok. Spacery też są częścią mojego dnia (chociażby te na autobus i do domu). Staram się cieszyć każdą chwilą na świeżym powietrzu. Tej jesieni za to odkryłam, że dobrze mi się pisze wieczorami. Powstało już prawie 80 stron mojej książki. 

Najpiękniejszy widok to...?
Jesień jest cała pełna pięknych widoków. Ale szczególnie piękne są drzewa. Niedaleko mojego domu, w miejscu, które mijam co najmniej dwa razy dziennie, rosną drzewa, które są całe pokryte czerwonymi liśćmi. Te są najpiękniejsze. Czekam jeszcze, aż moja droga przez las zamieni się w złoty raj. 

Wymarzony wieczór to...? 
Cisza, spokój. W domu tylko ja i kot. W telewizji Voice of Poland, na kolanach laptop i kolejny post dla was. Kot co jakiś czas przychodzi się miździć do mnie lub śpi mi na nogach (praktycznie niemożliwe).  W kubku moja pyszna herbatka. Do tego coś słodkiego. 
Lub całkiem w drugą stronę. Nie sama, tylko z chłopakiem. I do tego jakiś dobry film. I coś słodkiego. 

Ulubiony sport  o tej porze roku? 
Ogólnie to ćwiczę w domu. Więc pora roku jest mi tu bez różnicy. Mimo tego zmuszam się czasem do ćwiczeń na poszczególne partie ciała. Najchętniej chyba ćwiczę jogę i rozciągam się. Takie bardziej statyczne ćwiczenia mnie uspokajają, wyciszają i mimo wszystko dodają energii, bo po nich czuję się świetnie. 

Ulubione zajęcie związane z domem? 
Uwielbiam sprzątać. Naprawdę. Lubię widzieć różnicę przed i po. Dlatego z chęcią porządkuję wszystko, układam, myję. Do tego układam na półkach ozdoby. Zrobiłam sobie nawet "zapach z patyczkami". Nie wiem, jak się to nazywa, ale wszystko działa jak trzeba. Poznosiłam kasztany, liście i inne znaleziska i układam wszystko an komodzie. To nadaje uroku. 

A co z makijażem? 
O tej porze roku stawiam na czarną kreskę lub brązowe cienie. Ostatnio zmuszam się do zużycia resztki zielonej kredki, ale wiedzę, że nie pasuje ona do tego okresu. Używam też wiadomo, podkładu, pudru, bronzera i czasem różu. Kolorowe pomadki zastąpiła teraz zwykła ochronna. 

Na dziś to tyle. Jeśli chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć - piszcie. Zapodajcie temat lub napiszcie pytania. Na pewno odpowiem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz