17 listopada 2015

Nie męcz się


Zastanawiałam się nad tytułem i chyba nie jest najodpowiedniejszy. No, ale jakoś trzeba sobie poradzić. Dziś przedstawię wam moją ostatnią metodę wykonywania zadań z To Do List. Wpadłam na nią przy okazji zmęczenia po całym dni w sumie robienia wszystkiego po trochu. 


Jak często zdarza się wam dobrnąć już do końca dnia i stwierdzić, że nie macie siły, a czeka na was jeszcze jakieś duże zadanie? Ja tak mam często. Dlatego właśnie staram się robić najtrudniejsze na początku dnia.

Teraz mam wielki problem bo mam: szkołę, egzaminy w tym roku, zaczynam robić prawo jazdy, a do tego mam dwie prace. 

Dlatego właśnie, gdy wracam do domu, przeważnie już nie mam siły. Na koniec tygodnia robię listę zadań na przyszły i staram się ciągle coś skreślać z listy. Zaczynam od rzeczy najmniej przyjemnych. Dzięki temu ostatnie robię z przyjemnością nawet mimo braku sił. 

4 komentarze: