28 listopada 2015

Nie wmawiaj mi, że szkoła uczy


Nie było mnie w szkole przez tydzień. Odpoczywałam cały ten czas. Psychicznie. Bo inaczej się w tej szkole nie da. I co mi to dało? Jeszcze większe zdenerwowanie na myśl o powrocie. Dziś opowiem wam, jak "uczą" nauczyciele w mojej szkole i dlaczego nie tylko ja mam dość. 


Języki obce, a matura

W normalnej szkole trafia się do grup o różnym stopniu zaawansowania, dzięki czemu można pisać maturę z tego, z czego jest się lepszym, i z czego ma się rozszerzenie. W naszej szkole uczymy się wszyscy niemieckiego rozszerzonego (4 godziny w 2 klasie, potem 6 i 8). Nawet osoby, które nigdy w życiu tego języka nie słyszały. Angielskiego mamy kolejno 2, 2, 1, 1 godzinę. A ja? Nienawidzę niemieckiego. Kocham angielski. Wiążę z nim przyszłość. A do matury - muszę przygotować się sama. 

HiS, historia

Z lekcji na lekcję mam do napisania 17 zadań typu: scharakteryzuj, porównaj, oceń, przedstaw zmiany... Mam na to tydzień. Niby dużo czasu, ale trzeba wziąć poprawkę, że mam 16 przedmiotów i niestety, ale zawodowych olać sobie nie mogę, tych do matury także... I w sumie każda lekcja tak wygląda: kartkówka, czytanie zadania domowego, pisanie zadania domowego. Lekcji uczymy się sami, bo pani nie powie. Jedyne co zrobi to nakrzyczy, że nikt się nie uczy i zadań nie chce robić. No ale komu by się chciało? 

Pracownia informatyczno-handlowa

Zacznijmy od tego, że z komputerami nie widzieliśmy się od września. Powiedzmy, że to się da przeżyć. Do tego przedmiotu musiałam założyć osobną teczkę na kserówki, na których znajduje się masa informacji. Dlatego sprawdziany piszemy przez trzy godziny. I co chwilę słyszymy tylko, że to już powinniśmy umieć z ekonomiki, tylko szkoda, że na ekonomice... 

Ekonomika

... tutaj robimy praktycznie tylko egzaminy. Programu nie ruszamy praktycznie w ogóle (co z tego, że zostało nam coraz mniej czasu do czerwca). A co do próbnych egzaminów: masz 37/40 punktów? Za słabo. Musisz się poprawić. Co z tego, że wciąż nie zrobiliśmy całego programu i wątpię, że go przerobimy. 

Religia

W wielkim skrócie: tu każdy dostaje k*rwicy. Delikatnie mówiąc. Można się oczywiście wypisać, ale z dziennika nie znikniesz i za każdą godzinę na której cię nie będzie - masz nieobecność. Nikomu się nie chce tego usprawiedliwiać. 


Można powiedzieć, że taką sobie szkołę wybrałam. Oczywiście, ale to kierunek był moim wyborem, a nie nauczyciele, którzy każą robić wszystko samemu. Zobaczymy, jak to będzie, gdy już dobrniemy do końca. Ile nas zostanie? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz