23 stycznia 2016

Budżet nastolatki



Pisałam wam już wiele razy o tym, że pracuję. Dziś chciałabym ugryźć to od całkiem innej strony i przedstawić mój domowy budżet oraz to, jak go ogarniam. Nie chodzę do mamy (tylko w sprawach szkolnych), by dała mi pieniądze na moje "widzi-mi-się". Nie lubię tego. A mimo wszystko zawsze mam pieniądze na to, co potrzebuję. 
Nigdy nie lubiłam prosić nikogo o pieniądze. Ale gdy już tak się zdarzyło, zawsze szanowałam to, co sobie za nie kupiłam. Teraz, gdy zarabiam sobie sama na swoje potrzeby, szanuję nabytki jeszcze bardziej. Nie potrafię wyrzucić połowy kosmetyku do kosza, bo np. nie podoba mi się zapach. Wolę go oddać lub zużyć do końca.

Własne pieniądze też mnie zobowiązują do kupowania dobrych rzeczy, które na pewno mi się przydadzą, które są dobrej jakości i takie, jak tego chciałam. Nie kupuję raczej przez "pierwsze wrażenie". Muszę się namyśleć, czy naprawdę to chcę, czy dobrze w tym wyglądam itp. 

Zarabiam z dwóch źródeł: korepetycje i Orfilame. Z tego pierwszego mam dość sporo pieniędzy miesięcznie. W Oriflame mam zamiar awansować w tym katalogu więc i dochody się znacznie zwiększą. Jeśli mam możliwość, dorabiam także w inny sposób - kiedyś zajmowałam się dzieckiem. Po egzaminach zawodowych mam zamiar pracować w wakacje, by dorobić sobie jeszcze więcej. Jest to dobra metoda, bo zostało mi jeszcze 2 i pół roku szkoły. A potem studia. A nie mam zamiaru żyć jak inni studenci (ci stereotypowi) i jeść tylko chleb (bez niczego). Ja mam marzenia. 


I właśnie o te marzenia się rozchodzi. Chciałabym... O jak wiele bym chciała, ale wiadomo: wszystko prawie jest za pieniądze. I co z tego, że bez niektórych rzeczy sobie radziłam tyle czasu, skoro mogę sobie to życie ułatwić i kupić coś dobrego? No właśnie. Nie pogrążam się całkowicie w minimalizmie, ale ograniczam posiadane rzeczy. Co nie oznacza, że nic nowego nie mam. Bo kupuję, ale też oddaję i wyrzucam. 

Mam aktualnie w planie kupić nowy sprzęt do ćwiczeń (kotek mnie do tego zachęcił, przebijając mi piłkę i wyrywając piankę z maty). Także piłka, mama, strój do ćwiczeń (tym razem odpowiedni), flexiline i być może coś jeszcze do jogi. Trochę pieniędzy na to trzeba, a ja je mam. Nie muszę teraz oszczędzać, zbierać nie wiadomo ile miesięcy, by mi się udało. Mogę mieć je już, bo całe życie staram się odkładać pieniądze, oszczędzać i nie wydawać wszystkiego co mam (jak większość nastolatek). 

Dlatego właśnie jestem z siebie dumna, bo potrafię zapanować nad tym, co chcę, potrzebuję i nad obsesyjnym wydawaniem pieniędzy. 

10 komentarzy:

  1. Fajnie że pracujesz już w młodym wieku ja pamiętam że zawsze mi brakowało kasy a pracy nie mogłam znaleźć ;p znalazłam później pracę która byłą ciężka fizycznie i tyrałam za śmieszną kwotę ;)
    Teraz też już wiem jak organizować swój budżet i odkładam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na razie się rozkręcam bardzo powoli w zarabianiu, ale kto wie co z tego wyjdzie :)

      Usuń
  2. Ja też nigdy nie ciągnęłam od rodziców ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. błagam nie myślcie stereotypami, że na studiach się je sam chleb albio że się nie ma pieniędzy hahaha studiuję już 5 rok i nigdy nie miałam takiej sytuacji że się głodziłam... znam jeden taki przypadek, ale to ziomek za dużo przewalał na alkohol i inne zabawy więc to tylko studenci którzy są nie ogarnięci nie mają co jeść...

    ale dobrze, że już ogarniasz < 3 zazdroszczę, bo ja zaczęłam na studiach dopiero dawać korki, a mogłam wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, ze to tylko stereotypy :)

      ważne, że zaczęłaś :)

      Usuń
  4. Piękna postawa:) ja sama pracuje o 16 czy nawet od 15 roku życia i bardzo szybko miałam własną kasę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super! Ja zawsze zastanawiałam się jak zarobić w tak młodym wieku. Z czego udzielasz korepetycji? Ja myślałam o angielskim dla dzeici z podstawówki, ale myślę,że trzeba też wiedzieć jak to robić, od czego zacząć itd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. angielski i matma :) czasem pomogę z czymś innym jak potrafię :) jak zaczniesz, to idzie z górki potem :)

      Usuń