27 stycznia 2016

Rozdział 3. Pytania (cz. 1)


Zaczęło robić się jaśniej. Mrok nie okrywał już jej świata. Zaczynał powoli wracać wzrok. Coś zapiekło ją w oczy. Poczuła, że cała jest pod wodą. Brakowało jej tlenu. Wynurzyła się. Łapała powietrze tak zachłannie, jak nigdy wcześniej. Nawet nie próbowała się uspokoić. Gwałtownie szarpnęła wannę, by móc się podeprzeć i stanąć. Ale to na marne. Nie miała siły. Usiadła. Wciąż łapała powietrze tak, jakby każdy oddech miał być tym ostatnim. Myślała, czy to, co usłyszała chwilę wcześniej (chwilę?) zdarzyło się naprawdę, czy tylko we śnie. Czy zdarzyło jej się kiedyś zasnąć w wannie? Nie. Nigdy. Czy możliwe było, że ktoś do niej mówił? Rodzice... to nie mogli być oni. Znała ich głosy.
Przestań o tym myśleć - skarciła się w myślach.

Starała się ograniczyć myśli na myciu. Czuła kokosowy zapach żelu pod prysznic na swojej skórze. Unosił się w powietrzu. Chciała się skupić na nim tak bardzo, by nie czuć nic innego. 

To było niemożliwe. Ciągle chodziło jej po głowie zdanie: wszystko jest normalne, jeśli tylko w to wierzysz". O co mogło chodzić? Czy to wskazówka? Do czego? Czy to normalne: słyszeć głosy? Jeśli tak, chwile wcześniej była najnormalniejsza osobą na świecie.

Znów skupiła się na myciu. Byle tylko nie zadawać sobie pytań. Tym razem chciała całą sobą czuć zapach mandarynki w szamponie. 

Nie pomogło.

Szybko więc dokończyła i wyszła z wanny. Wytarła się, nawet nie zwracając uwagi, czy zrobiła to dokładnie. Na jej ciele lśniła woda, gdy zakładała piżamę. Opuściła łazienkę. W domu było cicho i ciemno. 

Która godzina? - pomyślała. 

Weszła do pokoju. Starała się to zrobić cicho. Zaświeciła światło i wróciła, by zgasić to w korytarzu. Przeszedł ją dreszcz. Wróciła szybko do pokoju i spojrzała na zegarek. Było już po północy. 

Czy to możliwe, że spędziła w łazience cztery godziny? Może to wina zegarka? Spojrzała na laptopa. Pokazywał tę samą godzinę. 

Może straciła przytomność na dłużej, niż jej się wydawało? Może stało się coś więcej? Może...? Zbyt dużo było tych możliwości. Chciała znać odpowiedź. Tę prawdziwą. 

Postanowiła się położyć. Gdy tylko to zrobiła, uświadomiła sobie, że mogła umrzeć. Przecież nie oddychała tyle czasu...

Była pewna, że musi wrócić do bramy. Jak najszybciej. Musi też odnaleźć mężczyznę. Dowiedzieć się o nim więcej. I o jego żonie. 

Gdy tak planowała, zasnęła. Była już prawie piąta nad ranem. 

Kociełek ma dość mojego pisania... 


cdn. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz