2 stycznia 2016

Twoje życie zależy od twojego punktu widzenia


Polacy z natury są pesymistyczni. Przynajmniej tak mi się wydaje. Bo narzekamy na wszystko: na polityków, na pogodę, na decyzje, na ludzi, na to, że ciągle nie robimy nic z naszym narzekaniem... Niewielki odsetek ludności widzi w tym wszystkim pozytywy. Brzydka pogoda? Można spożytkować ten czas inaczej. Polityka? Przestanę oglądać wiadomości. Ludzie? Zmienię otoczenie. A wiecie jak dużo wiąże się z naszym postrzeganiem świata? 


Pomyślmy o tym, jak w szkole uczyliśmy się lub wciąż się uczymy o postrzeganiu świata przez romantyków, ludzi renesansu czy pozytywizmu. Każdy z nich widzi świat inaczej, mimo że ten świat jest ciągle taki sam. Jeden twierdzi, że to dzieło Boga, a inny nie wie, skąd się to wszystko wzięło. Ktoś zaś wierzy, że to przez wielki wybuch. 

Są różne typy osobowości. Przeważnie wymieniane są: optymista, realista, pesymista. I najciekawsze jest to, że gdy widzą oni dokładnie to samo, interpretują wszystko całkowicie inaczej. Nie dogadają się w kwestii tego, czy szklanka jest w połowie pełna czy pusta. Nie dogadają się w tym, czy świat niesie szanse, czy zagrożenia. Ale przeżyją swoje życie i wyniosą z niego to, czego sami chcieli i oczekiwali. 


Pesymista widzi świat jako jedną wielką szarą plamę. Nie ma tu słońca. Nie ma żadnych szans na pozytywne rozwiązanie spraw. Każdy sukces jest określany jako cud. I po każdym sukcesie szuka powodów dlaczego się to stało, jak mógł doprowadzić do tego, by tego celu nie osiągnąć. O ile stawia sobie cele, bo przecież po co to robić, skoro za chwilę i tak wszystko się zepsuje, ktoś ci powie złe słowo, złamiesz rękę i nogę, a w Ziemię uderzy wielki meteor i ludzie wyginą jak dinozaury. Pesymista nie chce robić nic, oprócz snucia teorii zagłady i samozniszczenia. 

Optymista widzi świat przez różowe okulary. Czuje, że cokolwiek by nie zrobił - uda się to. Odniesie sukces w każdej dziedzinie, a nawet jeśli nie - nie przejmuje się tym, bo kolejne przygody przed nim. Nawet nie zdejmuje butów, bo nie ma na to czasu pomiędzy kolejnymi podróżami na nieznane wody swojego życia. Szuka on przyjemności we wszystkim co robi i stara się przekazać tę radość światu. Wierzy, że tym razem wszystkie postanowienia zrealizuje, a jak nie - jest jeszcze kolejny rok. Przecież w Ziemię nie uderzy meteor i ludzie nie wyginą jak dinozaury. 

Realista to takie trochę połączenie obu powyższych przypadków. Realnie określa to, na co go stać. Jedne cele realizuje, inne odpuszcza. Jeśli odniesie sukces, jest pewien, że sobie na niego zapracował. Jeśli poniesie porażkę, szuka sposobów, by następnym razem się udało. Nie obwinia o wszystko świata. Nie wierzy też w nieskończoną radość i przyjemności na każdym kroku. Widzi on szklankę, a w niej wodę. I tyle. Nie ma drugiego dna. A jak w Ziemię uderzy meteor i ludzie wyginą jak dinozaury, no to sorry, ale taki mamy klimat. 

Od razu mówię, że to moje spojrzenie na ludzi. Tyle zaobserwowałam z własnego, dość krótkiego jeszcze życia. I powiem wam, że chyba jestem taką realistką. Widzę, że mam szanse, ale także zagrożenia. Widzę, że nie wszystko mogę osiągnąć i muszę wybierać, na co mam siłę i chęci. 

A ty? 

4 komentarze:

  1. Witam serdecznie! Nazywam się Kamila i prowadzę bloga poświęconego grafice komputerowej. Może zachciałabyś zajrzeć, pozostawić komentarz lub zaaobserować? Chętnie odwdzięczę się tym samym :) http://only-4-art.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń