10 stycznia 2016

Zrozum - ja to nie ty


Pomyśl sobie ile razy robisz coś dla innych. Wybierasz szkołę taką, jaką sobie zamarzyli dla ciebie rodzice. W szkole robisz to, czego od ciebie wymagają nauczyciele. W domu starasz się być wzorową córką czy synem. A ile razy odmawiasz sobie czegoś, co lubisz, bo co inni powiedzą? Przecież nikt tego od ciebie nie oczekuje, więc po co masz to robić? 


W tamtym roku zauważyłam, że świat się troszkę zmienia. Mówi się o dobrym egoizmie. A czy istnieje coś takiego? Pewnie znajdą się i zwolennicy tej teorii i przeciwnicy, ale uważam, że istnieje dobry egoizm. I warto go szczerzyć. 

Wielu ludzi naprawdę zaharowuje się na śmierć próbując robić to, czego się od nich oczekuje. Dobra szkoła, dobre wyniki, najlepsze studia najlepiej od razu na stypendium. Znaleźć męża, rodzić dzieci i oczywiście pracować, pracować, pracować. Jak najwięcej, bo trzeba przecież jak najwięcej zarobić. Sąsiedzi kupili sobie nowy samochód? Przecież ty także MUSISZ mieć nowy samochód. Nie stać cię? Spokojnie - przecież dasz radę pracować po 20 godzin dziennie. 

Ja naprawdę nie chcę takiego życia. 

Nie chcę ciągle osiągać celów, które drzemią w innych. Nie chcę być zwykłym popychadłem, które ślepo podąża za tłumem. Nie chcę robić czegoś, bo MUSZĘ. Nie chcę, by życie przepłynęło mi między palcami i żebym zorientowała się, że to nie to, gdy będę miała dziewięćdziesiąt lat. 

Chciałabym żyć ze świadomością, że robię to, czego naprawdę pragnę. Chciałabym czuć przyjemność i radość. Chciałabym rano wstawać i czuć motywację do działania, a nie tylko mówić, że znów poniedziałek, najgorszy dzień życia, że za wcześnie, że nie chce mi się. Nie chcę tego, co inni. Chcę to, co jest we mnie. 

Pierwszy taki krok w moim życiu wydarzył się 18 maja 2012 roku. Wtedy właśnie podjęłam właściwą decyzję. Wtedy właśnie postawiłam się tłumowi. Wtedy przestałam słuchać rad innych i zaczęłam podążać za swoim sercem. Wtedy właśnie zaczął się mój związek, który trwa do dziś. A miał przetrwać tylko tydzień (ach, te rady i plotki ludzi, którzy zawsze wiedzą lepiej). 

Potem był wybór szkoły ponadgimnazjalnej. Zawiodłam wtedy wszystkich dookoła. Tylko nie siebie. Nauczyciele w  gimnazjum mówili mi, że MUSZĘ pójść do liceum. Że średnia powyżej pięć zobowiązuje. Aż w końcu bo przecież klasa D (matematyczna) zobowiązuje do pójścia do liceum. Coś w stylu niepisanej przysięgi. A jak jest teraz? Właśnie zdałam próbne egzaminy zawodowe w technikum handlowym. No cóż. 

Studia będą moim kolejnym krokiem w edukacji. Zamarzyłam sobie genetykę. Albo cokolwiek związanego z biologią. I tutaj także narodził się problem. Uczę się w domu, chodzę na zajęcia dodatkowe i co najważniejsze: CHCĘ. A tu pojawiają się słowa, że przecież NIE MOGĘ zdawać matury z biologii, bo nie mam jej na rozszerzeniu w szkole (pierwsze słyszę). Potem oczywiście dowiaduję się, że muszę zdawać geografię i niemiecki - bo przecież tego się uczę. Marzenia ściętej głowy. Nie będę słuchać takich RAD - bo to przecież nie prawda. 

Gdy zaczynałam moją przygodę z jogą słyszałam, że to nudne, że nic nie daje, że mam tego nie robić, bo nikt tego nie lubi (z moich doradców).  Przecież powinnam biegać - to takie modne. Lekka atletyka, piłka nożna - to sporty dla mnie. Po co mi do jasnej cholery joga? A no właśnie. Po to, że sprawia mi przyjemność. Poprawiła moje zdrowie (stan karku i kręgosłupa po urazie). Uspokaja mnie. Rozciąga. Przybliża do spełnienia marzeń. Ale przecież po co mi to wszystko? 

Tak samo było z blogiem. Zostałam wiele razy wyśmiana. To prawda, moje pierwsze posty nie były najlepsze, ale zmieniam się, a wraz ze mną zmienia się mój blog. I ja dorośleję i on. Zmienia się tematyka. Zmienia się podejście. Aż w końcu zmienia się liczba odbiorców moich tekstów. Gdybym na początku odpuściła, nie byłoby mnie tu teraz. Nie byłoby wielkiej pasji i zaangażowania. Nie byłoby tych wszystkich uczuć, które wkładam w bloga. 

Niedługo kończę osiemnaście lat i czuję, że teraz robię to, czego chcę od życia. Jeszcze trochę marzeń pozostało, ale znajdzie się i na nie pora. Za jakiś czas. Gdy już będę mogła. 

6 komentarzy:

  1. Rób to co ty uważasz za słuszne, nikt za nas nie będzie wybierał bo nikt nie będzie za nas żył ;)
    ja też miałam iść na logistykę bo przecież byłam w technikum logistycznym a teraz jestem na studiach kosmetologii bo postawiłam na swoim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i dobrze :) trzeba robić to, co się kocha :)

      Usuń
  2. Najważniejsze to słuchać tylko siebie, żyć swoim życiem, a nie cudzym :) Mi wszyscy odradzali studiowania kierunku artystycznego, ale postawiłam na swoim i teraz zajmuję się tym co kocham najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny temat! Życie zgodne z samym sobą jest bardzo ważne. Lepiej znieść krytykę i robić to, co się kocha, niż cały czas być nieszczęśliwym i rozdartym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście :) kiedyś byłąm bardzo rozdarta...

      Usuń