26 lutego 2016

Organizacja (styczeń, luty)


Jak pisałam w jednym z postów, ten rok podzieliłam na miesiące, w które mam do zrobienia trzy rzeczy. Jest to ogarnięcie części garderoby, kosmetyków oraz rzeczy. Czyli łącznie w rok zrobię porządek ze wszystkim, co posiadam. Dziś podsumowanie dwóch miesięcy (styczeń, luty) 


Nie piszę tego tylko po to, by się pochwalić, co mam nowego. Chciałabym móc was zainspirować do przejrzenia swojej przestrzeni, znajdowania ciekawych i ładnych rozwiązań na przechowywanie rzeczy. I chciałabym wam pokazać metody, jakich używam, by poradzić sobie z tym i nie stracić głowy od razu.

Na początek zacznę od kosmetyków. Tu działo się najwięcej pod względem uzupełniania zapasów. 


STYCZEŃ

Na początek zrobiłam rozeznanie. Co mam? Czego potrzebuję? Co bym chciała? Przeszukałam w tym celu zasoby Rossmanna oraz Oriflame. Z tego, co mi się spodobało, zrobiłam listę zakupów i określiłam swój budżet. W ten sposób dokładnie wiedziałam, ile mogę wydać. A jeszcze udało mi się zaoszczędzić. Szukałam czasu, gdy było najwięcej promocji na moje kosmetyki. 


Następnie wzięłam pudełko po butach i okleiłam je białym papierem. Zrobiłam czarne wzorki i podpisałam pudełko. Ułożyłam w nim kosmetyki i tak zamierzam utrzymać je przez długi czas. 

LUTY

W lutym kupowałam kosmetyki do włosów. Postąpiłam tak samo, jak w poprzednim przypadku, ale widzę już, że na pewno dokupię olejek do włosów. Czekam także na dostawę od Oriflame z resztą kosmetyków do włosów. 


Tym razem pudełko zrobiłam z pudełka po herbacie. Utrzymuję je w tym samym klimacie, co poprzednie i kolejne także takie będą. 



 UBRANIA


W styczniu zajęłam się bielizną osobistą. Przejrzałam wszystko. Zobaczyłam, czy na pewno dobrze się w tym czuję. Wyrzuciłam wszystko, co za małe, podarte, nieładne. Zostało bardzo niewiele, więc musiałam dokupić po trochę. Tym razem starałam się stworzyć kilka kompletów. Szukałam takiej bielizny, w której mogę się dobrze czuć i udało i się to. A wydałam bardzo niewiele. Od razu mówię, że nie kupuję w sklepach, tylko na targu.


Kupiłam także płaski, biały koszyczek, w którym wszystko mi się mieści. Widać na zdjęciach.  


W lutym zajęłam się skarpetkami i rajstopami oraz wszystkim, co do nich podobne. Wszelkie przetarte, nieładne, zbyt poszarzałe skarpetki wyrzuciłam. Dokupiłam jeden zestaw, a na dniach stare przejrzę drugi raz. Z rajstop nie zostało mi praktycznie nic, bowiem każde miały jakąś dziurę. Dokupiłam dwie pary cienkich. Wyrzuciłam też moje jedyne (podarte) zakolanówki. Planuję jeszcze dokupić kilka rzeczy, ale czekam, aż będę mogła w końcu spokojnie pochodzić i poszukać, bo na razie nie ma mowy o większym wysiłku.


Skarpetki i rajstopy ułożyłam w kartoniku. Koszyczek z bielizną i kartonik wstawiłam do szuflady. Z tyłu mam jeszcze grube skarpety i podkolanówki. A z przodu niestety zbyt dużą ilość skarpetek, które nie mieszczą się w pudełku. 




I ostatni temat. Tym razem krótko. W styczniu zajmowałam się rzeczami szkolnymi, których tu nie pokarzę, bo ciągle jest tam rotacja. 

W lutym zajęłam się uporządkowaniem rzeczy do pracy. 


Wzięłam inne pudełko po butach. Było czarne, więc tylko przykleiłam białe wstawki. Bardzo podoba mi się opisywanie poszczególnych pudełek, więc i tym razem to zrobiłam. Zrobiłam przegródki na poszczególne rzeczy, np. katalogi, przyszłe, cenniki, wnioski. Z pudełek po kremach zrobiłam sobie pojemniki na woreczki i pieniądze.





Uff.. Koniec :) 

Podobało się wam? Dobrnęliście do końca? 

4 komentarze: