25 marca 2016

Błędy popełniane (przeze mnie) przy organizowaniu się


Wiadomo, nikt z nas nie jest perfekcyjny. I nawet jeśli piszę do was o organizacji - nie zawsze u mnie wygląda to tak świetnie. Popełniam różne błędy, ale nie przybliżam ich wam, żebyście się ze mnie śmiali. Wręcz przeciwnie - ja musiałam uświadomić sobie błędy, które popełniam, przez co dążę do ich nie robienia. Za to wy możecie się czegoś nauczyć - unikania takich błędów. 


Zacznijmy więc od początku... 

Na początek wypisuję sobie zadania do zrobienia. I już w tym momencie pojawia się błąd: nie uwzględniam tego, że doba, jak i moje siły, jest ograniczona. Wypisuję wszystko, co się da. Byle więcej. Przecież to będzie bardzo produktywny dzień! Zaległości z pięciu lat i od razu na przyszłość, na pięć kolejnych lat. Dam radę to wszystko zrobić. Przecież, że dam radę. 

Drugi etap - ustalanie czasu. Zawsze ustalam sobie czas, jaki poświęcę (mniej więcej) na daną czynność. Ustalam to średnio - czasem wyjdzie krócej, a czasem dłużej. Problem w tym jest taki, że zapisuję sobie godzinę, do której mam zamiar (najpóźniej) wszystko zrobić. Co w tym dziwnego? Nie uwzględniam tu posiłków, I innych takich. I wtedy wychodzi całkiem inaczej. 

Kolejny błąd: nie ustalam sobie ram czasowych. Chodzi mi o taki podział tego wszystkiego, że np. ustalam plan na najbliższej dwie godziny. A w sumie, jak już ustalę, to znów nie uwzględniam w tym, np. obiad i denerwuję się, że nie zdążę na czas. 

Kolejną moją zmorą jest brak przerw. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jestem przekonana, że jak sobie zrobię przerwę, moja produktywność padnie na ziemię, przyklei się do niej, i już wcale nie będzie mogła wstać. No cóż... 

Wszyscy znamy, chociażby z metod nauki takie coś, jak przeplatanie. Chodzi o to, by przeplatać trudne z łatwymi, przedmioty ścisłe z humanistycznymi itp. A co robię ja? Najpierw wszystko, co najkrótsze. Potem co łatwe i przyjemne. A potem... to w sumie już nic, bo mam dość i idę spać. Tak kończy się praktycznie każdego dnia. 

Wracając jednak do czasu... Takie określanie ile mniej więcej zajmie mi zrobienie danej czynności jest bardzo pożyteczne, bo wiem z góry ile mam na to czasu. Dzięki temu nie rozwlekam tego w czasie i załatwiam praktycznie zawsze w tym, który sobie wyznaczyłam. Tylko, że to wcale nie jest takie piękne. Wpadłam w taką manię, przez którą robię byle szybciej. Nie staram się. Wiem, że mogłabym zrobić coś lepiej, ale przecież mam tak mało czasu... 

To chyba na tyle. A wy jakie błędy popełniacie? Piszcie w komentarzach, to wzajemnie się czegoś nauczymy :) 

5 komentarzy:

  1. Bo organizacja wcale nie jest tak łatwa, jak się wydaje.
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://szum-oceanu.blogspot.com/
    PS: Obserwuję, liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Obserwuję, liczę na rewanż"- rozumiem obs za obs (choć i to żałosne), ale to z tym rewanżem bije wszelkie rekordy. Jak będziesz pisać dobre treści, to ludzie sami będą Cię obserwować, nie będziesz musiała żebrać o wejścia na bloga :)

      Usuń
    2. dziękuję za obserwację. Dla twojej informacji wchodzę na blogi osób, które komentują mój i jeśli mi się PODOBAJĄ to obserwuję. Jak będziesz grozić ludziom to nikt nie będzie lubić twojego bloga.


      Anonimie: masz wielką rację ;)

      Usuń
  2. Przyznaję się, że też popełniam te błędy, oczywiście jeśli już zbiorę się do jakiejkolwiek organizacji, bo często to po prostu olewam i robię wszystko na ostatnią chwilę. To chyba mój największy błąd. Ech, lenistwo ;).
    http://would-be-vikings.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja często się organizuję, ale wychodzi jak wychodzi :)

      Usuń