20 marca 2016

Kosmetycznie: Hity ostatniego czasu



Dziś pierwszy wpis z tej serii - czyli hity kosmetyczne ostatniego czasu. Pokażę wam wszystkie kosmetyki, które wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie w tym roku. Znajdą się tym razem: pomadki, balsamy do ust, podkład, olejek do włosów i ciała, produkt do demakijażu i peeling. Za tydzień pokarzę wam kosmetyczne kity. 



Płyn do demakijażu Kolastyna - dobrze zmywa makijaż, nie ważne jak bardzo ciemny by nie był. Eyeliner to nie problem. Nie podrażnia oczu. Jest bardzo wydajny. Napisane jest,, że do cery suchej i wrażliwej. Spotkałam się z kosmetykami do tego typy cery, które zostawiały tłustą warstwę. Ten jednak nic takiego nie pozostawia. 


Peeling Optimals Oriflame - produkt przeznaczony jest do cery bardzo suchej. Moja jest mieszana. Jest to biała pasta i delikatnymi drobinkami, które dobrze złuszczają naskórek. Buzia po nim jest miła w dotyki i przyjemna. Nie jest wysuszona. 


Podkład The ONE matte velvet Oriflame - jest to prawie najjaśniejszy odcień podkładu, który idealnie stapia się z cerą. Ładnie kryje niedoskonałości i delikatnie matuje. Nie czuć go na twarzy, nie robi się tłusty. Wytrzymuje dość długo. Nie schodzi plamami z twarzy. 


Olejek do ciała Wellness&Beauty - Mój zapach to mango i papaja. Jest słodki, ale nie męczący. Wodnisty, przelewa się przez palce, ale dobrze się rozsmarowuje na ciele i szybko wchłania. Pozostawia skórę nawilżoną i przyjemną w dotyku. 


Olejek łopianowy Green Pharmacy - stosuję do już ponad dwa miesiące na włosy. Wcieram w skórę głowy. Zostawiam na 0,5-1 h i myję włosy. Dzięki niemu o wiele mniej wypadają. A do tego mam mnóstwo nowych włosów. Moje baby hair przy czole zawsze były krótkie i ledwie widoczne, a teraz się to zmieniło. Możecie zobaczyć poniżej. Na 100% kupię następny. 



Kredki do ust Golden Rose - matowa wersja pomadek zawładnęła blogosferą i podbiła nasze serca. Najpierw kupiłam tę ciemniejszą, z której jestem bardzo zadowolona. Już widać jej zużycie. Obie pomadki są miękkie, kolory wyraziste, trzymają się długo, przetrwają jedzenie. Jestem na tak. 


Tusz do rzęs Wide Open Oriflame - zdecydowany ulubieniec wśród tuszów do rzęs. Skończył mi się już, ale jego szczoteczki używam do następnego, który okazał się kitem wszech czasów. Wracając, tusz jest czarny, nie osypuje się, wydłuża i pogrubia rzęsy, nie skleja ich. Ładnie wygląda cały dzień i całą noc. Na pewno kupię kolejny. 


Tender Care BOX - moje ulubione kosmetyki do pielęgnacji ust. Miałam kiedyś tradycyjną wersję. Teraz mam (biała) wanilię, (brązowa ciemna) kokos, (jasno brązowa) karmel, (czerwona) wiśnię. Uwielbiam wszystkie, ale najbardziej podoba mi się smak i zapach wiśniowej. Każda z nich dobrze nawilża i regeneruje usta a do tego pięknie pachnie. 



To koniec hitów. Znacie któryś? 

12 komentarzy:

  1. Uwielbiam kolorówkę Golden Rose<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post.
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://sialabala.blogspot.com/

    PS: Za każdą obserwację oraz komentarz się odwdzięczam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli podoba ci się mój blog - obserwuj go :)

      Usuń
  3. Kosmetyki Oriflame się u mnie nie sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tylko ten olejek łopianowy i u mnie zupełnie się nie sprawdził, ale fajnie, że u Ciebie faktycznie daje efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Golden Rose :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, naprawdę jest efekt po tym olejku!
    I absolutnie zgadzam się co do płynu z Kolastyny. Jest super.
    http://would-be-vikings.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń