3 kwietnia 2016

Moja toaletko-kosmetyczka


Zawsze marzyłam o toaletce. Niestety, przez 16 lat miałam pokój z bratem i tylko jedno biurko, więc nie było nawet mowy o toaletce. Po przeprowadzce kupiłam sobie niską komodę. Ale jakoś tak postawiłam na niej kilka rzeczy i tyle z tego było. A wczoraj stwierdziłam, że czemu nie! Bo co? Bo minimalizm jest w modzie? I co z tego? Postawiłam na mojej komodzie wszystkie kosmetyki, jakie mam. I podzieliłam je na dwie grupy. 
Pierwsza część to kosmetyki do makijażu. Czyli taka typowa toaletka. Zajmuje niemal połowę miejsca.





W kartoniku po butach ułożyłam wszystkie pudrowe kosmetyki, lakiery do paznokci, podkłady i pomadki w sztyfcie. A w jego zamykanej części w słoiku kosmetyki w kredkach itp., w "solnej skałce" pędzle, w kieliszku patyczki higieniczne, a w szklance po świeczce - rzeczy do włosów. Postawiłam te dwa pudełka prostopadle do ściany. Między nimi mam matę bambusową. 


Na macie ustawiłam przybornik do paznokci i pilnik w kartoniku. Przed nim moje cztery tender care. Po bokach perfumy, krem do rąk oraz waciki kosmetyczne w słoiku. Obok leży szczotka do włosów. 


W drugiej części mam wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne. Jak pisałam, w tym roku robię zapasy, więc jest ich już bardzo dużo. Podzielone są one na kartoniki:

  • włosy i dłonie
  • pielęgnacja cery
  • stopy
  • ciało
  • inne

Nie wiem, jak długo będzie mi się podobał taki układ, ale na razie jest dobrze :) 


A wy macie toaletki? 

2 komentarze: