21 kwietnia 2016

Porażka także może podnieść poczucie własnej wartości


Czytacie ten tytuł i pewnie myślicie, że to w ogóle nie możliwe. No bo jak? Jak porażka może przyczynić cię do podniesienia poczucia własnej wartości? A powiem ci, że może. Tylko trzeba spojrzeć na nią z trochę innej perspektywy. 
Zacznijmy od samego początku.

Prawo jazdy. Teoria. Zdałam za pierwszym razem. Wiedziałam od początku, że tak będzie. Ale cóż, z jazdami gorzej, choć w ogóle nie spodziewałam się tego. Przecież umiem jeździć, prawda? No właśnie. Dlatego po dwóch oblanych egzaminach - załamałam się. Podeszłam wczoraj trzeci raz. Również nie zdałam, ale wyszłam szczęśliwa. Dlaczego? Dlatego, że byłam o wiele dalej, niż wcześniej. Udało mi się udowodnić sobie, że umiem przejechać plac manewrowy i mogę wyjechać w miasto. A to, że nie poszło... Będzie następny termin. 

Dlatego właśnie myślę, że porażka może podnieść poczucie własnej wartości. 

Owszem, oblałam. Nie mam prawa jazdy. Ale jest tu też mój sukces, który powiedział mi: słucha, jednak potrafisz. Oby tak dalej. I to mi wystarczyło, żeby znów uwierzyć w siebie. Nie załamuję się. Liczy się postęp. Nie każdy przecież zdaje od razu. 

Po tej krótkiej historii chcę wam powiedzieć, że każda sytuacja może mieć swoje złe i dobre strony. Trzeba tylko umieć popatrzyć na nią z różnych perspektyw. 
Wady tego, że nie zdałam - strata czasu, pieniędzy, kolejne podejście do egzaminu, porażka. 
Zalety - nowe doświadczenie, mały sukces, przestroga na przyszłość, poznanie miłego egzaminatora. 

Widzicie? Są i pozytywy i negatywy. A nasze widzenie świata zależy tylko od tego, w którą stronę spojrzymy. 

A inne przykłady? 

Był czas, gdy nie mogłam ćwiczyć, a rozciąganie sprawiało mi niesamowity ból. Naciągnęłam ścięgno w nodze i nie mogłam kontynuować mojej pasji. Niby to porażka, bo gdy znów mogłam zacząć ćwiczyć, musiałam robić wszystko prawie od nowa. A jednak coś dobrego z tego wyniosłam. Otóż: nauczyłam się, że przed rozciąganiem trzeba porządnie rozgrzać mięśnie, nie można się spieszyć oraz nie można robić nic na siłę. Niby porażka, ale ile pozytywnych stron tu znalazłam. 

Chciałabym wam powiedzieć coś ważnego! Nie poddawajcie się nigdy. Nawet, jeśli teraz wam nie wychodzi, odnosicie kolejne porażki, być może następnym razem się uda. Musicie tylko zwrócić uwagę na stronę, w którą patrzycie. Nie szukajcie wad tej porażki, bo wtedy łatwo o załamanie. Szukajcie dobrych stron, bo one poprowadzą was do wygranej. 

4 komentarze:

  1. grunt, żeby uczyć się na własnych błędach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej" /Henry Ford/

    Ja też kiedyś naciągnęłam mięsień rozciągając się bez dostatecznej rozgrzewki. Później byłam już rozsądniejsza, bo konsekwencje urazu czułam długo (w sumie czuję do dziś) i też musiałam zaczynać niemalże od nowa.

    Odnajdywanie korzyści w porażkach to wielka sztuka, której warto się uczyć. A naukę tą zaczynać od pokonywania obaw, że szukanie plusów w porażce, to cofanie się w rozwoju.
    Przynajmniej tak było w moim przypadku.

    OdpowiedzUsuń