24 maja 2016

Życie samo ustali twoje plany


Możesz sobie planować. W głowie, na papierze, w internecie. Możesz składać sobie obietnice, zobowiązania rodzinie, przyjaciołom, publicznie. Możesz wszystko. W twoich marzeniach naprawdę możesz zrobić wiele. Ale tylko tam. Nie wiem, czy już zauważyłeś, ale nie zawsze idzie tak, jak sobie to planujesz. 


Życie samo weryfikuje twoje plany i marzenia. Podrzuca ci kłody pod nogi. Przewraca. Podstawia nogę. Każe przebiec przed tobą czarnemu kotu. Stawia ci drabinę na drodze. Tłucze lustra. Rzuca naczyniami. I rozsypuje sól na niewygojone rany. 

Wszystko to by zrównać cię z ziemią. Poniżyć. Upokorzyć. Jak najbardziej. 

A gdzie w tym wszystkim ty? Czy nie masz żadnej kontroli nad sobą? Nad swoim życiem? 

Musisz dzielnie przyjmować to, co ci daje. Szukać okazji. Luki w systemie. Czegoś, co pozwoli ci się przebić ponad tego całego pecha i te wszystkie upokorzenia, które życie dla ciebie przygotowało. 

Musisz przebić się. 

Musisz uciec. 

Droga do prawdziwego szczęścia istnieje, ale najpierw trzeba pokonać swego przeciwnika, a zarazem sojusznika, przyjaciela, towarzysza, zabójcę, szantażystę, kochanka, kierowcę... Tymi wszystkimi postaciami jest twoje życie. 

Dlaczego to mówię? 

Przyjaciół wybierasz sobie sam. Sojusznik pomoże ci w potrzebie. Towarzysz będzie zawsze przy tobie. Zabójca znajdzie cię i zniszczy. Szantażysta będzie walczył o to, by ci wmawiać to, czego wcale nie chcesz. Kochanek sprawi, że to wszystko nabierze sensu i dobrego smaku, uczucia. Kierowca może być bardzo dobry i znać drogę do szczęścia. 

Czy życie tak naprawdę musi być każdym z nich? 

Chyba tak. Ale to od ciebie zależy, z którą z tych postaci spędzisz więcej czasu. Czy będziesz o drogę pytać kierowcę, kochanka czy szantażystę. Kogo postanowisz wyeliminować ze swojego życia: zabójcę czy przyjaciela? Od tego wszystkiego zależy to, kim jesteś, jakie będzie twoje życie i czy tak naprawdę masz nad nim choć odrobinę kontroli.  

2 komentarze: