23 czerwca 2016

Studniówka... sportowa



Wpadłam ostatnio na pewien pomysł związany ze sportem. Ale jak to tradycyjnie się dzieje - co roku w czerwcu robię sobie krzywdę. W tym roku jest w miarę, ale kuśtykam sobie bo okropnie boli mnie noga w kolanie. No cóż. Gdy już to przejdzie - wdrożę plan w życie. 
Być może się domyślacie, ale nazwa Studniówka nie jest przypadkowa. Wzięła się od ilości dni. Ale o co konkretnie chodzi? Już mówię.

Kiedyś ćwiczyłam codziennie. Potem znużyła mnie monotonia. Moje coroczne urazy także dały się we znaki. Wiadomo - po kontuzji aż tak bardzo się nie chce. Przynajmniej mi. Ale... Znajduję ciągle motywację i mimo wszystko nadal ćwiczę. 


Chciałabym dobić do stu dni ćwiczeń. Codziennie. Bez wymówek. Albo w sumie... wymówki mogą być, ale ćwiczyć i tak będę. Potrzebuję listę ćwiczeń, filmiki na youtubie oraz wielką dawkę motywacji. Czy dam radę? Nie wiem. 

Zacznę od tak zwanego jutra. Czekam, aż będę mogła sprawnie poruszać stawem kolanowym nogi prawej. Do tego czasu nie chcę ryzykować. Ale z dnia na dzień jest coraz lepiej, więc być może zacznę od jutra. 

Muszę sobie uświadomić, że ćwiczenia to nie tylko siedzenie na macie. Basen, rolki, bieganie... To przecież te sport. A często o tym zapominam. Dlatego znajdę sobie jakąś aktywność na każdy dzień - przecież ważne, żeby się ruszać. 

Będę wam relacjonować na bieżąco, jak mi idzie. 

Nawet kot ćwiczy. 


Czy ktoś się dołącza? Razem raźniej :)

2 komentarze: