11 czerwca 2016

Teraz jest DOBRY czas


Ile ja się naczytałam o Strefie Komfortu. Już wiem, wy pewnie też, co to jest, co zrobić, żeby w niej pozostać lub wręcz przeciwnie, żeby z niej wyjść. Wiem wszystko! Ale szkoda, że tylko w teorii, a w praktyce jest jak jest. Wiadomo. Dlatego szukam własnych metod na wyjście ze SK. 


Zacznijmy od początku. 

Strefa Komfortu to dla mnie ta część życia, która sprawia, że czuję się w pełni bezpieczna, niezagrożona niczym nowym, a już na pewno nie ma w niej zbyt wiele rozwoju osobistego. W Strefie Komfortu nie zmieniam się, jestem taka sama, a nawet gorsza, no bo przecież mogę. 

Czy warto wyjść ze Strefy Komfortu? 

Pisząc to pytanie, otworzyłam sobie Tymbark. A pod zakrętką miałam napisane Złap wiatr w żagle. No widzicie, nawet sok jest przeciw siedzeniu na tyłku w jednym miejscu. Odpowiadam więc na pytanie: TAK! Warto wyjść ze Strefy Komfortu. 

Po co? 

Choćby dla siebie samej. To najważniejszy powód. Możesz dzięki temu zacząć się rozwijać. Możesz znaleźć cel życiowy. Możesz rozwinąć skrzydła. Możesz wszystko. 

Evviva L'arte w piersiach naszych płoną ognie przez Boga samego włożone. Więc patrzym na tłum z głową podniesioną. Laurów za złotą nie damy koronę!
Tylko jak to zrobić?

I tu już nie jest tak kolorowo. To nie jest proste, bo w głowie ciągle siedzi Mały Człowieczek i podpowiada, że lepiej nie; że po co; że dlaczego... 



5 SPOSOBÓW NA WYJŚCIE ZE STREFY KOMFORTU
(Według mnie)

  1. POMYŚL. Tak, Zacznij od pomyślenia. Czy tak naprawdę chcesz ciągle siedzieć w Strefie Komfortu ze swoim Kotem i spędzić tam resztę życia? Kot w końcu cię zostawi dla Kotki, a ty będziesz tkwiła wciąż w tym samym miejscu z trzęsącymi się majtkami - bo aż tak bardzo będziesz się bała zmiany. Czy tego naprawdę chcesz? Ja nie, dlatego postanowiłam coś zmienić.  I choć perspektywa spędzenia życia z Kotem jest kusząca, to on mnie wcale nie kocha i nie chce ze mną siedzieć. Muszę się czymś w to miejsce zająć. I tu przychodzi punkt drugi. 
  2. ZNÓW POMYŚL. Upierdliwa jestem. No dobra. Nie myśl. Zmieńmy nazwę. POSZUKAJ. Teraz lepiej? To fajnie. Poszukaj, co sprawia ci przyjemność. Jeśli jest to kolekcjonowanie znaczków pocztowych - ok. Jeśli skoki ze spadochronem - świetnie. To twoje życie. Możesz kochać nawet cerować skarpety. Ważne by znaleźć coś, co sprawia ci przyjemność. Może ci to zająć kilka dni. A nawet tygodni, miesięcy, tal, wieków...  Będziesz próbować wszystkiego, przeczeszesz cały internet żeby tylko coś znaleźć. Ale znajdziesz, na pewno. 
  3. ZRÓB PLAN. Ja takie plany działania robię zawsze. Z każdej możliwej okazji. Ważne by uwzględnić fakt, że nie da się Kota w jeden dzień wytresować. Lepiej wszystko wprowadzać małymi krokami. Maleńkimi. No tip-topem nawet. Na wielkie bum i nadmiar wszystkiego na raz zareagujesz źle i jeszcze bardziej ci się nie będzie chciało. 
  4. NASTAW SIĘ POZYTYWNIE. Nie możesz zrobić nic więcej, zanim nie zmienisz swojego myślenia. Jeśli w twojej głowie siedzi jeszcze Mały Człowieczek i namawia cię do pozostania w Strefie Komfortu, bo ciepłe kapcie są przecież takie puchate i przyjemnie, a Kot przecież właśnie do ciebie przyszedł, więc na pewno nigdy przenigdy cię nie zostawi. Ale wiesz co? Da się zmieniać siebie i świat w puchatych kapciach z Kotem na smyczy. Naprawdę. Dlatego zacznij kłócić się z Małym Człowieczkiem. Wyjaśnij mu, że jeśli chce to może zmieniać się z tobą. A jak nie to może spadać. 
  5. ZACZNIJ DZIAŁAĆ. Według planu. Zmuś się. Nakrzycz na Kota, że ci przeszkadza (ale potem pamiętaj przeprosić) i przez niego dalej siedzisz w miejscu. Stań na nogach i zrób coś ze swoim życiem. COŚ. TO konkretne coś, co planujesz, o czym marzysz. I nie zniechęcaj się - wiadomo, nie wszystko wychodzi od razu. 

 POWODZENIA!


2 komentarze: