12 lipca 2016

Kiedy lepiej porządkować? Kwestia organizacji przy pracy



Lubię się organizować. W sumie nie tylko siebie - wszystko dookoła także. Dlaczego więc nie było tu tak długo wpisów na ten temat? W sumie to sama nie bardzo to wiem. Zapomniałam o tym temacie i tyle. Ostatnio wszystko było jak zwykle, ale zaczęłam się nad pewną kwestią zastanawiać. 


W trakcie jednego dnia potrafię bardzo wiele zrobić. Od kiedy mój P. dostał pracę i nie ma go po osiem godzin dziennie (niestety to te godziny od 10 do 18, a do tego dojazdy) - mam wiele czasu. Nie mieszkamy razem, ale staramy się każdą chwilę spędzić w swoim towarzystwie. Teraz jednak zyskałam ten czas dla siebie i mogę spokojnie zajmować się tym, co lubię najbardziej. Lub nie lubię, ale muszę...


Gdy zabieram się do pracy, wszystkie potrzebne mi rzeczy zbieram w jedno miejsce. Aktualnie na biurku znajduje się: wielki zeszyt do matematyki (witaj maturo rozszerzona), gruby słownik angielskiego (to akurat bardzo lubię), słownik i zeszyt do niemieckiego (mam w szkole rozszerzony, a na razie średnio to umiem. Chcę nadrobić trochę słownictwa), notes, większy notes, lista rzeczy do zrobienia na podkładce, lakiery do paznokci, woda do picia, przybornik z Kotem na długopisy portfel, laptop no i jeszcze parę mniejszych, zbędnych rzeczy. Na szczęście nie ma tam Kota, który potrafi mi wleźć na biurko i zająć całe moje miejsce. Znaczy to miejsce, które zostało... 


Ale wiecie co? Równie dobrze na biurku mogłaby być tylko jedna rzecz, którą się aktualnie zajmuję - czyli laptop, z którego piszę do was ten post. I woda do picia, bo jest gorąco. Ale to już inna sprawa. No może do tego notes, bo tam jest wszystko (to, co na bloga też). Mimo to uzbierało się tam wiele rzeczy, które są zbędne

I teraz pojawia się pytanie:

Lepiej porządkować wszystko od razu, po użyciu czy na sam koniec, gdy już się uzbiera za dużo wszystkiego? 

Próbowałam obu metod przez kilka dni. Nie na raz! Przecież to byłoby nielogiczne. Raz używałam jednej, a raz drugiej. I nasunęły mi się pewne wnioski. 


Zalety sprzątania od razu po użyciu
  1. Ciężko zrobić bałagan, bo wszystko odkładamy od razu na miejsce. Nie da się we wszystkim pogubić, a zbędne rzeczy nie walają się na miejscu pracy. 
  2. Jeśli już mamy porządek to łatwiej się pracuje, bo nie musimy w tych górach szukać tego, co akurat jest nam potrzebne. 
  3. Ogólnie jest to raj dla pedantów
  4. Wizualnie też to lepiej wygląda.
  5. Gdy przyjdzie do nas ktoś w odwiedziny nie mamy bałaganu i nie musimy wszystkiego na gwałt sprzątać
Zalety sprzątania na koniec
  1. Nagromadzenie przedmiotów jest duże, ale nie trzeba ciągle chodzić po domu, bo coś nam się przypomniało i jednak trzeba znów wrócić do poprzedniego zadania. 
  2. I tym samym, gdy mamy kolejną rzecz do wykonania, nie musimy odsuwać się od miejsca pracy, a jedynie szukamy w tej stercie, co nam potrzebne. 
  3. Sprzątanie pochłania mniej chwil dziennie. Nie piszę mniej czasu, bo tego nie policzyłam dokładnie. Ale nie musimy ciągle przerywać odhaczania rzeczy z listy do zrobienia, bo trzeba posprzątać. 
Mi bardziej odpowiada ta druga metoda, bo jestem tak trochę bałaganiarą pedantką. Czyli: wszystko ma być czyste i poukładane, ale na koniec. Jak już mi się zachce. 


A wam która metoda odpowiada bardziej? 

2 komentarze:

  1. Ja dość często bałaganie, ponieważ się spieszę. Niestety przez pracę cały tydzień mam straszny nieporządek, chociaż staram się zbierać ciuchy z łóżka i szafek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety też mam wszystko wszędzie ... xD

      Usuń