27 lipca 2016

Nowe pomyły, nowe chęci, nowe...


Za mną już 6 dni głębokiego wypoczynku. Wiem, że mam wakacje, ale tylko na tym wyjeździe mogłam się tak zrelaksować i odpocząć. W domu tego nie mam. Od dziś znów pracuję. Czasu wolnego będzie mniej a i beztroskie życie gdzieś zniknęło wraz z przekroczeniem drzwi powrotnych. 


Czy uważam ten czas za stracony? Absolutnie nie. Każdemu należy się choć odrobina całkowitego relaksu, niemyślenia o problemach i spokoju. Oczywiście odpoczął tylko mój mózg, a ciało miało wycisk, jak to nad morzem bywa. Z drugiej strony czy uważam ten czas za owocny, skoro praktycznie nic nie robiłam? Tak. Jak mówi sam tytuł posta - naczerpałam z tego wyjazdu wiele nowości. 

WYJAZDOWE WNIOSKI

  1. Nie potrzebuję nic nowego - I już na wstępie was okłamałam. Nie potrzebuję nic nowego, jeśli chodzi o rzeczy, które już mam. Po co mi 30 pamiątek z wyjazdu, 10 nowych ubrań i wydawanie pieniędzy na każdym kroku? Z wakacji przywiozłam sobie obraz, pocztówkę, kapelusz i świeczkę (dostałam). Do tego kilka kamyków z plaży i samodzielnie nazbieranych muszelek. Nie lubię wracać z wyjazdu bez pamiątki, ale chciałam mieć takie, które będę mogła jakoś wykorzystać. I tak właśnie obraz i wielka pocztówka trafią na ścianę, a świeczkę zużyję (bardzo je lubię). Kapelusze mam już cztery, ale jeden jest ciut mały, jeden baaaardzo używany. Dlatego z chęcią zgodziłam się na nowy. Szczególnie, że to mój znak rozpoznawczy. 
  2. Nie kręci mnie wydawanie pieniędzy. Ogólnie atrakcji było naprawdę dużo. Miasto ładne, dość spore. Wiele rzeczy chciałam zobaczyć, wypróbować, ale szkoda by mi było wydać zbyt wiele pieniędzy. Tak samo jak na jedzenie (30 zł za małą Margaritę - serio?) - lepiej szukać tańszych miejsc, bo gotować nie mieliśmy jak (w namiocie). Również po co miałabym wydawać pieniądze na rzeczy, które mogłam mieć za darmo? Muszelki nazbierałam sama. Fakt, zajęło mi to trochę czasu, ale przecież nie będę ich kupować w sklepie za spore pieniądze. 
  3. Lubię podróżować i zwiedzać. Największą atrakcją dla mnie nie były zakupy ani płatne atrakcje typu kolorowe warkocze, jeżdżenie na kucyku czy puszczanie lampionów, które paliły się całe jeszcze zanim były zaledwie małą plamką na niebie. Pochłonęło mnie za to czytanie informacji i legend na wielkich tablicach w mieście, zwiedzanie latarni morskiej w mieście obok czy ruin kościoła. Szukałam czegoś, co mnie zainteresuje. Dlatego zwiedziłam brzeg morza w obrębie jakichś 10 km pieszo. Zauważyłam, że co kawałeczek morze wygląda zupełnie inaczej.
  4. Nie trzeba mi wiele. Zabrałam ze sobą 4 koszulki, sukienkę, spódniczkę, 2 pary spodenek, skarpetki, bieliznę, strój kąpielowy, trampki (do jazdy) i baleriny (na plażę) oraz rybaczki i bluzę oraz leginsy (na chłodniejsze dni). Stwierdzam, że 3 koszulki, sukienka, spodenki, skarpetki, bielizna, strój, 2 pary butów, rybaczki i bluza byłoby wystarczająco. Co chcę przez to powiedzieć? Wcale nie potrzebuję góry ubrań, żeby przetrwać. Dlatego też ruszy nowy projekt obok tego kosmetycznego. 
  5. Mało czasu jest lepsze niż dużo czasu. W dzień wyjazdu okazało się, że musimy się do 10 rano spakować. O której się o tym dowiedzieliśmy? No właśnie o 10. Dlatego musieliśmy jak najszybciej się sprzątnąć. 6 osób, namiot wysoki na 1,6 metra, jedzenie i naczynia w całym bagażniku... I co? Udało nam się to zrobić w około 20 minut. Jestem z tego powodu zadowolona, bo gdybyśmy mieli więcej czasu - rozwlekalibyśmy to w nieskończoność, a takim sposobem zaoszczędziliśmy wiele czasu i dłużej siedzieliśmy potem na plaży. 
  6. Jeśli czegoś chcesz - zrób to. Nie oszukujmy się - woda w Bałtyku nie jest szczególnie ciepła, ale nie jest też całkiem zimna. Można w niej dość długo posiedzieć. Jednak ciężko się przekonać do wejścia. Dlatego jeśli chciałam wbiec do wody - wbiegałam. Jeśli chciałam się kąpać w nocy? Kąpałam się - nawet jeśli skończyło się to jednodniową gorączką. Gorączka minęła, a gdybym nie spróbowała - żałowałabym dłużej niż jeden dzień. Wstałam o 4 rano żeby iść na wschód słońca. Uczyłam się stać na głowie. Ćwiczyłam jogę na plaży i miałam gdzieś, że ludzie się gapią. Mogłabym tak długo wymieniać. Jednak chodzi o to, że jak czegoś nie zrobisz - długo będziesz żałować. 
  7. Internet to przydatna rzecz. Nie siedziałam w nim całe wakacje. Nie chcę też powiedzieć, że nie korzystałam z niego w ogóle. Ale jest przydatny. Dzięki niemu mieliśmy nawigację, mogłam pisać z moim P., poszukać sobie auto czy sprawdzać status mojego prawa jazdy. Używałam internetu podczas wyjazdu, ale w czasie, gdy siedzieliśmy wieczorem po kolacji. 
A teraz wracając do tytułu. Przez moje nioski naczerpałam wiele inspiracji, nowe spojrzenie na świat, nowe pomysły na niektóre rzeczy. Dlatego wracam do was z nową siłą i motywacją. 

A wy lubicie podróżować? 




4 komentarze:

  1. bardzo fjanie to opisałaś :) I zgadzam się z Tobą, powinniśmy robić to na co mamy ochotę tak o po porstu ;) bo czemu nie? :) i podziwiam Twoj minimalizm, ja zawszena wakacje biorę za dużo rzeczy :< i prztywożę jeszcze więcej haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tym razem się powstrzymałam i było warto :)

      Usuń
  2. Uwielbiam podróżować i zwiedziłam prawie całą Europę :) Zgadzam sie z Tobą pod każdym względem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bym chciała zwiedzić parę miejsc ;)

      Usuń