17 lipca 2016

Wielkie Projekt Kosmetyczny: Zielona pielęgnacja | Garnier, Oriflame



Projekt Denko ostatnio ma się dobrze, ale jeszcze nie mam na tyle kosmetyków, żeby je tu pokazać, dlatego wracamy do Kolorowej Pielęgnacji (spokojnie, kosmetyki kolorowe też będą, ale jeszcze nie teraz). Tym razem stawiamy na zielony/turkusowy czy coś w ten deseń - oceńcie same te kolory. Będę pisać o odżywce do włosów, kremie do twarzy oraz maseczce do twarzy. 
Garnier Fructis Grow Strong - odżywka wzmacniająca do włosów


Kosmetyk znajduje się w zielonej tubce z grubego plastiku. Jest nieprzezroczysta, ale pod światło widać zużycie kosmetyku (zawsze kombinuję, żeby zobaczyć, ile mi zostało). Na opakowaniu mamy wszelkie ważne informacje: do włosów osłabionych, przeciw wypadaniu oraz jaką tam technologię zawiera. 

Zamyka się go na klik. Po otwarciu mamy sporą dziurkę i dobrze, bo odżywka jest bardzo gęsta. Pachnie jakby owocowo. Jest biała i gęsta, ale dobrze rozprowadza się na włosach. Łatwo się spłukuje. 

Działanie jest dość dobre: delikatnie wygładza, dociąża włosy. Niestety moje się po niej puszą. Nie wpływa ona na przetłuszczanie włosów. Co z wypadaniem? Myślę, że niewiele może tu zdziałać. Żeby się o tym dobrze przekonać, musiałabym odstawić wszystkie kosmetyki stosowane do tego celu, ale nie chcę ryzykować, bo moje włosy potrafiły wychodzić garściami. 

Za 200 ml zapłacimy 8,99 zł (w Rossmannie).

Ocena: 3/5

Garnier Skin Naturals Hydra Matte - krem matujący do cery tłustej i mieszanej

Kosmetyk znajduje się w zielonej tubce stawianej na zakrętce i otwieranej na klik. Skusiło mnie do zakupu to, że jest to krem matujący oraz to, że jest to sorbet do twarzy, ale o tym za chwilę. Pod światło widać jego zużycie. 

Po otwarciu mamy średnią dziurkę przez którą kosmetyk wylatuje tylko po naciśnięciu tubki. Sam krem ma kolor delikatnie zielonkawe, ale bardziej w kierunku białego. Co z tym sorbetem? Jest to krem, który zawiera takie jakby bąbelki powietrza przez co jest lekki, nietłusty i niezapychający. Pachnie delikatnie, ale nie utrzymuje się na twarzy. 

Dzięki konsystencji nie zapycha, dobrze nawilża i szybko się wchłania. To by było na tyle z dobrego działania. Nie wiem, czy matuje, bo nie mam czasu czekać zbyt długo przed nałożeniem makijażu. Wiem tyle, że buzia nie świeci się po nim jakoś mocno i nie jest tłusta. Denerwuje mnie w nim to, że ma taką jakby mączkę, którą czuć przy smarowaniu twarzy. Domyślam się, że to przez fakt matowienia tego kremu, ale nie lubię tego. 

Za 50 ml zapłacimy... i tu się pojawia problem, bo nie ma go na stronie Rossmanna. 

Ocena: 2,5/5

Oriflame Optimals Aqua Refresh face mask - maseczka do twarzy


I znów kosmetyk jest w tubce w kolorze turkusowym przechodzącym w przezroczyste ombre przez co widać zużycie kosmetyku powyżej połowy. Tym razem jednak kosmetyk jest na zakrętkę. Na tubce mamy informację, że zawiera kompleks wodny oraz ekstrakt z czerwonych alg. 

Po odkręceniu widzimy malutką dziurkę. Kosmetyk jest gęsty, przezroczysto-biały. Pachnie bardzo świeżo z nutą jakiegoś męskiego zapachu. Lekko się rozprowadza, nie jest zbita i robi się mniej gęsta przy kontakcie z twarzą, ale z niej nie spływa. 

Po zmyciu (które też jest proste) nasza buzia jest miękka, gładka i przyjemna w dotyku. Krem ma nawadniać, co wydaje mi się, że robi. Do tego dobrze nawilża. 

Aktualnie jest niedostępna 

Ocena: 4/5


Tutaj nie znalazłam moich ulubieńców. A wy? 


10 komentarzy:

  1. Nie miałam żadnej z tych rzeczy ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Niczego z tych produktów nie znam. Szkoda, że szałowe nie były...

    OdpowiedzUsuń
  3. Rowniez miałam tą maskę z Oriflame, bardzo dobrze się sprawdziła

    emiliamccurdy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też nie tak źle, ale to nie jest to "coś" :D

      Usuń
  4. Nie miałam tych kosmetyków, a ostatnio nie po drodze mi do drogerii ;/

    OdpowiedzUsuń