19 sierpnia 2016

Back to school #1 - przygotowania do trzeciej klasy technikum


Zostały mi ostatnie dwa lata szkoły. Mój rocznik w liceum w tym roku będzie pisał matury. Ale nie żałuję wyboru technikum i roku nauki więcej. W czerwcu miałam egzamin zawodowy i zdobyłam pierwszy zawód. Za dwa lata czeka mnie matura oraz drugi egzamin zawodowy i, co za tym idzie, drugi zawód. A teraz czeka mnie ostatnia prosta - trzecia klasa. W czwartej będą tylko ostre zakręty i górki. 
W trzeciej klasie czeka mnie dokładnie 13 przedmiotów:
  1. Podstawy księgowości handlowej
  2. Pracownia działalności handlowej
  3. Marketing
  4. Ekonomika handlu
  5. Polski
  6. Niemiecki rozszerzony
  7. Angielski
  8. Geografia rozszerzona
  9. Matematyka
  10. Wychowanie fizyczne
  11. Historia i społeczeństwo (na co to komu?!)
  12. Pracownia języka niemieckiego = niemiecki zawodowy
  13. Godzina wychowawcza
To bardzo mało biorąc pod uwagę, że w poprzednim roku miałam ich chyba 17, a w pierwszej klasie powyżej 20. W takim razie w tym roku będzie ciut większy luz

Z drugiej klasy zostały mi zeszyty, z których będę mogła skorzystać także w trzeciej klasie. Są to: his, marketing, księgowość i polski oraz angielski. 


Ogólnie kupiłam w tym roku: 
  • 1x zeszyt w kratkę 32 karkowy 
  • 7x zeszyt w kratkę 60 kartkowy
  • 2x zeszyt w linię 60 kartkowy
  • 3x zeszyt w kratkę 80 kartkowy
  • 1x zeszyt w kartkę A4 80 kartkowy
  • 1x zeszyt w kratkę A$ w twardej okładce 80 kartkowy
Nauczona poprzednimi latami specjalnie kupiłam duży, gruby zeszyt do geografii, gdzie na jednej lekcji potrafiłam zapisać 3-4 strony w zeszycie, a piszę drobno, kratka w kratkę. 

Do tego mam:
  • zestaw kolorowych długopisów (kupione i używane już dwa lata)
  • zestaw czarnych długopisów (kupione do egzaminu w czerwcu i używane)
  • pióro i naboje czarne
  • ołówek "dżambo" (ten z biedronki)
  • zwykły ołówek
  • zestaw do geometrii (różne elementy z różnych miejsc, używane od podstawówki) 
  • kalkulator prosty (nie umiem, nie lubię i nie chcę z niego korzystać. Szybciej liczę ręcznie, a noszę kalkulator by nie dostać jedynki za jego brak. Logika polskiej szkoły.)
  • duży piórnik (żeby zmieścić ten głupi kalkulator) 
  • dwie teczki (używane w drugiej klasie) 
  • kilka podręczników (o tym potem) 
  • gumkę, klej i nożyczki (nożyczki i tak koleżanka mi skonfiskuje)
  • mnóstwo karteczek samoprzylepnych
  • kalendarz z plannerem
  • chęci i zapał do działania
  • inne potrzebne rzeczy, które wyjdą w praniu. 
Teraz parę słów o podręcznikach. Otóż mam ich kilka - czyli te, które zostały mi z drugiej klasy i które teraz dokończymy. Podręczniki pisane są dla liceum, a technikum, przy dłuższym trybie nauki, przez co mniej godzin w danym roku danego przedmiotu - dlatego właśnie my mamy podręczniki na rok z hakiem (około 2 miesiące). Nie ubolewam nad tym, bo niektóre podręczniki kupuję we wrześniu, a niektóre w listopadzie, czy nawet na drugie półrocze. Przez to wydatki są rozłożone w czasie. I jeszcze jedna kwestia. Nie kupuję szybciej potrzebnych mi książek. Najpierw chcę dostać wymogi od nauczycieli, bo każdy nauczyciel życzy sobie coś innego. A po co wydawać zbędne pieniądze? 

Dziś na tyle z serii Back to school, bo wyjdzie nam tasiemiec. Więcej napiszę w kolejnym poście. Jak macie jakieś pytania: piszcie! Chętnie odpowiem lub napiszę osobny wpis na ten temat. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz